Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Biało-czerwono!

niedziela, 07 lutego 2010 12:56

ECHA WYDARZEŃ: Nie żałuję, że zarwałem noc! Bokser Tomasz Adamek sprawił, że obudziłem się na dobre. Bardzo dobrze i skutecznie walczył z czarnoskórym, na oko silnym jak tur rywalem . A waga ciężka, w niej dopiero drugi start ( po łatwej wygranej z Gołotą), a tu przecież biją bardzo mocno; jeden cios zmienia obraz. Adamek boksował spokojnie i jakoś tak elegancko. Sędzia miał łatwą pracę, a widzowie dużo zadowolenia. Do tego siła taktyki. Stara stammowska zasada- jeśli widzisz, że wybrałeś skuteczny klucz do tej walki, nie kombinuj, bądź konsekwentny. On coś wymyśli na twoje sposoby- to i my zaczniemy szukać, ale dopóki jesteś skuteczny, rób co robiłeś. Więc- Adamek robił. Dystans, akcje wyprzedające, wyłapywanie ciosów rywala na rękawice, chwilami jakby łowca motyli łapał zdobycz w siatkę... Było na kogo i na co patrzeć. Zdecydowane zwycięstwo, ale pytanie o przyszłość nadal aktualne. Zadomowi się w tej wadze, wśród jednak cięższych i mocniej  bijących? Zdoła zatrzymywać kolejnych, którzy lubią być taranami? Teraz jest górą, może więc...

 Jeszcze jedno. Kolejny dowód siły sportu, mocy więzi z biało-czerwoną oraz tęsknot, by także tą drogą docierała satysfakcja. Polskie hale, gdy w Austrii grali piłkarze Wenty, polska widownia w Newark, o ile przeciez odleglejszym od Austrii i programów wycieczek z kraju  na imprezy sportowe... To poza ringiem ważne, jak co w ringu. I jakoś ładnie skojarzone...

- Warszawskie losowanie EURO 2012? Grzech nie wspomnieć- miejsca na emocje brak. Jeśli, zgodnie z regułą gospodarz- Polska i Ukraina- nie podlegają zasadzie udziału w eliminacjach, nastroje odbioru odległe są od apogeum. Raczej odżywają wspomnienia wielkiej piłki, gdy się widzi raz jeszcze Platiniego, Bońka, Szewczenkę. Błochina. Szarmacha... Czy Euro 2012 urodzi piłce taką sławę, jak te zza „ stołu prezydialnego" ceremonii losowania? A nam- kogoś, kto idzie przez boiska śladem Bońka i Szarmacha?

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zupa "COŚ"...

piątek, 05 lutego 2010 15:15

ECHA WYDARZEŃ: Będzie „zupa coś"... Skąd takie określenie? Babunia świątecznie czasem przyrządzała zupę „Nic". Nigdy nie mogłem pojąć, dlaczego NIC? Przecież coś bardzo słodkiego, pożywnego; zdaję się, można by było ukręcić z nich lody. Dlaczego więc- NIC?  ... Przepraszam, z przeszłości wracam do dnia.

- W komisyjnych rozważaniach „hazardowych" szukam także nitki sportowej. W relacjach, z grubsza: pieniądze- stadiony na EURO- ambicje olimpijskie, coś tam jeszcze. I dowód, że jednak sport, niezależnie od gadaniu o tego „apolityczności" wciąż zawiera potężny ładunek siły... politycznej. Jeśli - w przenośni- przyczynił się do zmiany jednego rządu na drugi, a i ten musi się dziś pośrednio za sprawą sportu. Siła nie tylko spajania, łączenia, dzielenia, satysfakcjonowania, szansy grzania się przy kominku sukcesów- jeśli są, ale też jako siła rażenia...

 Nie myślę opowiadać się za racją żadnej strony. Za to jestem przeciw obu formacjom rządowym, gdy sobie przypisują zasługi innych.

 Obecny rząd sam się sławi, że dopiero od- „orlikami" prawdziwie upowszechnia sport, poprzedni głosi, że on to właśnie zaczął. Barnaba ma dobrą pamięć i powie, że ... oba ogniwa bujają w chmurach propagandy. Bo po prawdzie, to im przypada chwała za kontynuację, ale ojciec i matka inicjatywy to dalsza przeszłość. Kiedy ich u władzy jeszcze nie było, a ministerstwa sportu także. Administrację rządową reprezentował Komitet, kierowany przez dr Stefana Paszczyka. On, przydawszy sukcesów olimpijskiej reprezentacji Hiszpanii ( kierował jej przygotowaniami do barcelońskich igrzysk) wrócił do sportu rodzimego. Z pomysłami- także jego upowszechnienia. Paszczyk odszedł przedwcześnie, podobnie jak Pietrasik, jego dzielny partner i sojusznik, więc sami się już o prawdę nie upomną. Barnaba czuje się więc  niejako w obowiązku...

 Był wtedy czas, gdy lawinowo zaczęły powstawać uczniowskie kluby sportowe, bez biurokracji, ale z osobowością prawną. Każdy UKS na starcie- z wianem w formie sprzętu sportowego dla wybranej prze siebie specjalności- a wiano od administracji. Związki sportowe przygotowały ramy programowe dla swoich dziedzin w wydaniu modzieżowym- minikoszykówka, minisiatkówka, minifutbol, nawet kajaki, kolarstwo itp, Był czas zbiorowego myślenia oraz organizowania i budowania... Pytanie z marginesu: Jak następcy rozwinęli ten przyczółek? UKS-om nieźle się wiedzie, czy świat sportu rządzonego przez dorosłych o nich zapomniał? Admininistracja oraz samorządy nadal kochają, czy modna miłość przeminęła?

 Dalej. To za czasów i za współsprawą energii i kontaktów Paszczyka sejm uchwalił ustawę o dopłatach do zakładów totalizatora. Fundusze- sumiennie rozliczane przed Izbą- wyłącznie na sport dzieci i młodzieży, wspomaganie budownictwa sportowego - samorządy inicjują dają wkład, administracja wspomoże; potem jeszcze na sport niepełnosprawnych... Tak to się zaczęło. Tam widzę początek i EURO 2012 i „orlików". I uwagi, że ładnie kontynuując praw rodzicielskich nie uchodzi sobie przypisywać...

- Wkrótce zimowe igrzyska. Będą emocje, będą. Już dziś są. Panna Justyna niełatwo się aklimatyzuje. Podobno czuje się rozbita. Ale- będzie dobrze, wierzę. Fachowcy mówią, że trudniejszy jest proces aklimatyzacji w układzie- z zachodu na wschód. Wtedy jest norma: godzina różnicy w strefie czasowej- dzień na aklimatyzację. W drugą stronę jest łatwiej. Ale człowiek to zawsze przecież trochę niewiadomych, nawet za 10 razem coś może wyglądać inaczej niż było 9 razy... Spokojnie, będzie OK. Pan Adam wprowadził błysk do swojego skakania. Koledzy z drużyny podobno są już w stanie go wesprzeć w konkursie zespołowym... Dobrze, że idzie do góry, ale różowe okulary proponuję potrzymać w kieszeni.

  Prezes PKOl głosi, że będąc umiarkowanym optymistą liczy, iż suma dorobku wzrośnie do dwucyfrowego. Dziś nasz sport ma 8 zimowych medali... Czyli- taki bardzo umiarkowany optymizm to nie jest. Ale prezes Piotr wie, co, jak i kiedy mówić.  Zmniejszy prognozę- za wcześnie zaczną pytać, po co pół setki olimpijczyków oraz drugie tyle „reprezentacji" i „obsługi". Powie- że więcej, to po powrocie na ostrzu piór krytycznych mogą roznieść. Prezes ma doświadczenie, w końcu, jako działacz zjawił się kiedyś „w sporcie" z tzw. zaciągu młodzieżowego. Parę lat minęło... Ale- może trafi? Ja prezesowi, sportowi i sobie - życzę...

 

komentarze (2) | dodaj komentarz

Sportowa sylwetka

środa, 03 lutego 2010 7:49

ECHA WYDARZEŃ: Barnaba spróbuje przekuć wadę w cnotę. Nie pierwszy raz, i nie, jako jedyny. Iluż takich wokół, nawet na świecznikach tzw. klasy politycznej! Tyle, że barnabowa bazgranina skutków raczej nie niesie, zaś skutki płynące STAMTĄD tycza nas wszystkich... To przekuwam wadę lenistwa w cnotę szanowania Czytelników. Piszę rzadziej, bo:

a) W sporcie -dni przejściowego, ale spokoju;
b) Goście jakby mniej, oszczędniej garnęli się do czytania i komentowania; pewnie przynudzam.
c) Ojcowie dzieci wypoczywają. Pan Tomek M. -maratończyk biega sobie po górach. Randdal sportuje się i oddaje kulinariom w ciepłych krajach. Margines: Przed wyjazdem zaproponował, że zabierze Barnabę na galę bokserską „ przy konsumpcji". Miło. Grzech nie skorzystać...

... Olimpijczycy zbierają siły, bo za dni ruszą do boju. Czytam, że do Kanady dojechało już 70 par nart, smary oraz inny sprzęt. W sumie pół tony plus kilka osób obsługi. Żeby panna Justyna Kowalczyk mogła zacząć starania o.... Myślę, że o medale, może właśnie i w liczbie mnogiej... Margines: Jakże skomplikowana jest dziś logistyka na szczytach sportowego wyczynu! I - jak ważna porządna organizacja, o wyobraźni nie mówiąc. To nie „piłkarska nowoczesność", że szczyt nowoczesności to zasada, iż się jeździ ze swoim kucharzem, bo „przez żołądek do serca" ( i głowy oraz nóg)...

... Nasza (rzekoma) reprezentacja bokserska dwakroć nalała amerykańską ( rzekomą). Pierwszą i jedyną gwiazdą imprez był- czytuję w mediach- Andrzej Gołota. Ale obok ringu i poza nim. Spuścili lanie Amerykanom! Cóż za megalomania! Gdyby przyjechała prawdziwa reprezentacja, ta, którą szykują do londyńskich igrzysk, wtedy... Barnaba z sąsiadem, mecenasem Wacławem, ponieważ obaj lubią jazz nowoorleański też mogą ogłosić, że stworzyli zespół na miarę reprezentacji... Ale kto to przyjmie poważnie...?

... Barnaba ( sugestia, by zerknąć na zdjęcie w galerii) ogłasza powołanie Komitetu Ochrony Rokiego ( u Przyjaciół - Roki, to następca Barnaby'; też uroczy).  A ochrony- przed ... jego Państwem. Tak ukochali swego wyżłopodobnego, i tak mu dogadzają, że sportowa sylwetka psa atletycznego, ale o temperamencie wulkanu przestaje być sportowa. Podobno juz 47 kilo  bardzo żywej wagi... Mówię: dorosły pies ma jeść raz dziennie...  Za to biegać i biegać...Słyszę, że tak je. Ale widzę, że -raz, za to bez przerwy... Bo on tak- Barnabo -lubi jeść...

komentarze (4) | dodaj komentarz

Bez medali- z oklaskami

niedziela, 31 stycznia 2010 20:15

ECHA WYDARZEŃ: Medal już zabrzęczał w wyobraźni, i zapachniał, a przyszło obejść się smakiem. Szczypiorniści zajęli czwarte miejsce w mistrzostwach Europy, oddając na finiszy medale brązowe Islandczykom. Tu Barnaba popełni swego rodzaju herezję. Bo w czasie, w którym sport ceni jedynie zwycięstwa, miejsca na podiach, punkty i premiuje dodatkowo ( materialnie i zaszczytami) wyłącznie medale, przypomniała się jednak prawda podstawowa- że nie zawsze sportowa przegrana jest porażką w pełnym tego słowa rozumieniu.
 Bywa, że styl walki- nawet, jeśli  start sukcesu statystycznie ważnego i liczącego się w rankingach nie przyniósł, to jednak dał ważne procenty. W postaci społecznego uznania, satysfakcji, przekonania, że jednak starali się jak mogli. Może nawet, w obecnej fazie rozwoju tej drużyny- bardziej niż obiektywnie byli w stanie. Oczywiście najlepiej zdobywać sympatię razem z medalami i tytułami, ale... na to też będzie czas...

 Zespół prowadzony przez Bogdana Wentę wstępną fazę przebrnął wspaniale. To on sprawiał sensacje, gromiąc faworytów. Z czasem siła ( i "wymowa") ataku nieco osłabła, ale duch ofensywy pozostał. Nawet nadto wyraźnie przegrywając ( ośmioma bramkami!) ostatni mecz- nie powiedzieli „pas". Dawali dowody, że nie tylko marzą o odrobieniu strat, ale się o to starają. Do końca, do ostatnich sekund.  Tak wtedy, gdy pierwszym rywalom odbierali szanse, jak i wtedy- gdy w puli bliskiej medalom inni nam szanse odbierali.  Grali twardo, agresywnie, nie szczędząc sił, nie narzekając, że boli, ani nie tracąc ducha w trudnych chwilach. Czyż taki zbiór cech nie zasługuje na brawa? W pełni zasługuje. 
   Reprezentacja wykazała wszechstronność graczy, niebywałe atletyczne przygotowanie. Te rzuty na bramkę, gdy piłka osiąga szybkość nawet ponad 100 km na godzinę! I ów wulkan energii, niespożyte jakby siły mentalne... Pchające do ataku w każdym meczu, pokazujące wolę oraz złość sportową.

 Nie Barnabie rozkładać polskie granie na czynniki pierwsze. Powie, iż owa stawka na agresywność go urzekła. 'Równocześnie jednak zdało mi się, że czasem- w ważnych chwilach- jakby za bardzo podgrzała krew, która powinna być zimna. Wtedy rywale kontrowali; bywało niestety, że skutecznie. I odnosiłem wrażenie, że gdyby dało się położyć na szalę wagi wydatek naszych sił na jednego gola oraz to samo na szali rywali- mogłoby się okazać, że... tu są właśnie rezerwy przyszłości. Gdy na podstawie już ukształtowanej woli do walki agresywnej i fizycznych walorów temu sprzyjających uda się dorzucić finezję, coś ze sportowej chytrości oraz wszystko to zgrać jak należy, to ... No, właśnie. To świetna i wielce już zasłużona bojowa drużyna stanie się zespołem marzeń. Jak kiedyś amerykański Dream Team w olimpijskiej koszykówce. Możliwe? Możliwe!  Przy takim, jak przeżyte „już" myślenie o jeszcze piękniejszym „ jeszcze" widzę, jako oczywistość...

 PS: Nie komentuję oświadczenia trenera Wenty w sprawie meczu półfinałowe. Jak to- zdaniem trenera- sędziowie psują grę. Odważne, bardzo gorzkie, godne w słowach i sformułowaniach. Warto je przeczytać i przemyśleć. Jest w sieci. Barnaba nie czuje się powołany do recenzowania ani wyważania proporcji tego, co w oświadczeniu odbija nastrój zawodu wywołanego chwilą, a co jest słowem w obronie sportu i jego pryncypiów. Grzebiąc w pamięci nie znajduję jednak podobnych opinii, publicznie wyrażanych przez ludzi szkolenia. Tym mocniejsza wymowa trenerskich słów... A że słowa krytyki lepiej brzmią po meczach wygranych, niż przegranych- też święta prawda. Francuzi, Chorwaci, Islandczycy na boisku byli przecież świetni... To przecież nie było tak, że gorsi na boisku dostali premię zwycięstwa!

komentarze (4) | dodaj komentarz

Lekcja pokory

piątek, 29 stycznia 2010 8:48

ECHA WYDARZEŃ: Randdal ma rację- lekko naszym szczypiornistom teraz nie będzie! Francuzi nie tylko odebrali zwycięstwo drużynie już nawykłej do sukcesów, ale dali nam też lekcję pokory. „Po prostu"- byli lepsi. W sztuce i pomyśle na granie. Nie pierwszy zresztą raz- to z dawna przecież wielka drużyna. Nie wiem skąd się wziął w nas ten nastrój, że drużyna Wenty, Bieleckiego i Szmala i tę przeszkodę weźmie z krótkiego rozbiegu...?

  A co to było z nami? Zmęczeni? Przeżywający ów jeden słaby dzień w turnieju? Za bardzo obolali? Nie wiem. Trener Wenta mi się znów spodobał. Nie narzekał na rywali, na sędziów, na świat. Ocenił: „Graliśmy do d...y"!  Otóż to! Teraz problem- wrócą siły i sportową złość znów uzupełnią? Nadzieja- że TAK...

PKOl ogłosił skład ekipy olimpijskiej na zimowe igrzyska. Pojadą w wielkiej sile- bo w 46 aż zawodników. Tak bardzo poprawił się nam stan rodzimych sportów zimowych? Zwłaszcza, że oficjalnie i w kasie obowiązuje teraz zasada: igrzyska to nie sam start, nie wyprawa po naukę, lecz starania o sportową sławę. Dlatego obecny prezes PKOl przeforsował już wcześniej zasadę, że i premie oraz nagrody są tylko za medale. Dla autorów, współtwórców- ale wyłącznie za medale... Chcę móc uwierzyć, że wystawiamy 46 olimpijczyków z szansami na miejsca w czołówce, bo kandydaci ta podium- to są, ale ... liczeni wciąż na palcach jednej ręki.

   Do ekipy „produkcyjno -sportowej" oprawa „ obsługowo-reprezentacyjna".  Żeby obsługa sportowców była należyta- nigdy za wiele starań. Żeby reprezentacja była „jak należy" i kierowanie sprawne- to już zdaniem Barnaby ciut inna kwestia. Może nawet dolegliwość, z której się już sport nie wyleczy, bo tak polubił owe nagrody bez większych zobowiązań, że...

 Studiuję tę listę ekipy- drugie tyle, ilu sportowców tzw. osób towarzyszących. Każdy ważny, każdy na oko potrzebny, ale w sumie... Zamożny mamy sport, jeśli nas na to stać. A przecież poza listą nominowanych przez PKOl jeszcze oprawa będzie zapewne bardziej błyszcząca i liczna. Członek MKOl - z urzędu ( i może z małżonkiem), nie wyobrażam sobie wyprawy bez ministerstwa sportu- jako że to przecież ono ( tzw. budżet, administracja państwa) za stan sportowego przygotowania reprezentacji odpowiada. Odpowiednie komisje parlamentarne też mają prawo chcieć przynajmniej zwizytować. Sponsorzy... zazwyczaj wspomagając, też chcą zobaczyć... Czyli - będzie z naszej strony znów tłumnie. Zamożnie, dostatnio, zapewne kolorowo i reprezentacyjnie. A na arenach rywalizacji? Zawieszam pytanie, mając nadzieję, że... Ale- ilu z 46 zdoła dać dowód, że trzycyfrowa w sumie ekipa odbija naszą sportowo-zimową rzeczywistość?

 "Pandorra" napisała świetnego bloga, o - upraszczam- tym, że rodak dopiero się czuje dowartościowany, jeśli znajdzie sobie wroga. Coś w nas z tego jest rzeczywiście! Pan Janek T. drzewiej bramkarz, teraz mieniący się publicystą ( wedle mnie- krytykant z wyboru, nie krytyk) sobie kolejnego nieprzyjaciela znalazł. Teraz już zbiera manto Smuda. Za wyprawę z marną drużyną na marny turniej... Pewnie pan Janek ma tu nawet dużo racji, ale- jak go znam- nie o rację mu chodzi, lecz o atakowanie. Czasem, jeśli dwaj mówią tak samo, nie oznacza tego samego... Pan Janek lubi regułę obsesji.Jak nie Listkiewicz- to Janas, jak nie Janas- to Beenhakker, jak nie Boniek, to Lato... Byle do przodu, „wyprzedzającym lewym prostym"... Może to jest metoda? Bo przecież chętnie cytują, dają ucha, zapraszają do publicznych występów, komentują...

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 142179

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

O moim bloogu

jako dziennikarz ( sportowy)- przez "ładnych parę lat"- nie widzę powodu do zachowania dzisiejszej refleksji dla siebie. "Echa wydarzeń" - to kontynuacja felietonu dawniej prowadzonego.

Galerie

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 19.12.2009 20:12:22
  • autor: magnumzet
  • treść: Zapowiada się ciekaw...