Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 205 658 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Kapelusze z głów!

środa, 21 września 2016 10:09

ECHA WYDARZEŃ: Nie używam kapelusza, ale symbolicznie mogę. Zdejmuję i kłaniam się do ziemi reprezentantom Polski w Igrzyskach Paraolimpijskich. 39 medali: 9 złotych, 18 srebrnych i 12 brązowych; aż 19 czwartych miejsc W tej klasyfikacji medalowej 10 miejsce. Nie klaskać i nie podziwiać?

 Powiem więcej- w sensie nie tylko statystycznym takie osiągnięcia mają jeszcze mocniejszą wymowę niż wyniki współzawodnictwo ludzi zdrowych i w pełni sprawnych. Bo najpierw trzeba wygrać z losem, potem często z sobą i stan rezygnacji zastąpić stanem wzmożonej aktywności, a wreszcie sięgnąć to, co teoretycznie jakby niemożliwe. A ponieważ przy pomocy sportu- to dlań przeogromny komplement. Że przy komercji, przy dopingowych dewiacjach, przeróżnych kombinacjach i fascynacji wielkimi pieniędzmi zdrowe jądro oddziaływania jednak zachował.

 Wspomniane wyniki są ważne jako: a) dokonania; b) przykład- że można i warto; c) wskazówka dla wszelkich władz, iż pomoc ludziom jakoś pokrzywdzonym przez los dla nich może być życiową pasją, ale dla świata „pełnosprawnych” jest zobowiązaniem. Nie na poziomie tworzenia kolejnego wydania sportu zawodowego dla nielicznych ( a nie wierzę, by takich ciągot nie było), lecz szansy usprawniania przez sport dla wszystkich -w potrzebie będących. A ilu takich wśród rodaków?

 Kapeluszem o ziemię! Wiem, że z komplementami nie należy przesadzać. Kiedyś trochę poznałem to środowisko i dowiedziałem się, że ono nie lubi być uważane za ludzi innych niż pełnosprawni, nie chce traktowania ani jako pokrzywdzeni, ani jako bohaterowie, gdy walczą i wygrywają bój o normalność. Dla siebie… Żeby niemożliwe zmusić do stania się możliwym.

 Jak kiedyś- pamięć podpowiada- sławni lotnicy II Wojny.

 Anglik Douglas Bader. Pamiętają Państwo? „ Amputowane nogi, a latał. Dzięki protezom i sile charakteru. „14 grudnia 1931 roku razem z innymi pilotami wziął udział w pokazach lotniczych. Sprowokowany przez dwóch cywilnych pilotów założył się z nimi, że wykona akrobację na bardzo niskiej wysokości dwupłatowcem Bristol Bulldog. Był to stosunkowo ciężki samolot, na którym Douglas miał małe doświadczenie. Podczas popisu zahaczył o ziemię końcem lewego skrzydła i rozbił samolot. Natychmiast wyciągnięto go z wraku … chirurg amputował mu obie nogi – jedną powyżej, a drugą poniżej kolana. W swoim pamiętniku pod datą 14 grudnia zamieścił lakoniczną wzmiankę: „Rozwaliłem samolot. Kiepski popis…”  (-) „Do sierpnia 1941 roku Douglas miał na koncie 21 zestrzelonych samolotów wroga”… Gdy sam został zestrzelony- dostał się do niewoli, a trzykrotnie próbował z niej uciekać…W 1945 roku poprowadził lotniczą część parady zwycięstwa! 

 Tzw. ciekawostka: " Brytyjczycy przeprowadzili specjalną operację, podczas której zrzucono nowe protezy dla Douglasa Badera. Gdy lotnikowi dostarczono ładunek do obozu jenieckiego, natychmiast spróbował ucieczki. Łącznie trzykrotnie pokusił się o podobną akcję – za każdym razem bezskutecznie. W 1942 roku został osadzony przez Niemców w Colditz. Zapowiedziano mu, iż w przypadku kolejnej próby ucieczki protezy zostaną mu odebrane.”

 Rosjanin Aleksiej Piotrowicz Mariesjew. „ Z powodu odniesionych obrażeń amputowano mu obie nogi poniżej kolan. Mimo kalectwa postanowił wrócić do latania; poddał się intensywnym ćwiczeniom fizycznym. Jednocześnie przystosowywał swe protezy do zgrania z orczykiem. W rezultacie tych zabiegów mógł − w czerwcu 1943 roku − podjąć ponownie loty bojowe. W sierpniu tegoż roku zestrzelił trzy niemieckie myśliwce Fw 190. W ciągu całej wojny wykonał 86 lotów bojowych i zestrzelił 11 samolotów wroga.”

 Odległe w czasie, z jakże innych lat, ale czy w pewnym sensie, w nastroju  nie podobne do Paraolimpiady, także tej w Rio? Wygranie z losem, by aktywnie „grać dalej”…?

 … Wieści sercu i uchu miłe:

 X „ Katarzyna Niewiadoma została wicemistrzynią Europy elity i mistrzynią w kategorii U23! Polka wywalczyła ten tytuł w wyścigu ze startu wspólnego we francuskim Plumelec”. Jeszcze nie tak dawno panna Kasia robiła wrażenie niezadowolonej z braku medalu olimpijskiego… Sportowa złość to wielka siła, znów była świetna jazda całej dziewczęcej drużyny, znów plan ofensywny i jest podium…

X Reprezentacja Polski w siatkówce jest mistrzem Europy juniorów. Sukces- sam w sobie, i jako zapowiedź, że seniorzy będą mieli wartościowych następców. X Kajetan Kajetanowicz (Ford Fiesta R5) został rajdowym mistrzem Europy. 37-letni kierowca w swoim trzeci sezonie startów w mistrzostwach Europy zdobył drugi tytuł. Pilotem- Jarosław Baran.

 Z Polaków tylko Sobiesław Zasada więcej razy triumfował -trzykrotnie. Kajetanowicz oprócz dwóch tytułów mistrza Europy ma też cztery tytuły mistrza Polski.

 ...Powody do zadumy:

 Piłkarska Legia po porażce 0:6 w Lidze Mistrzów i bardzo kiepskim graniu na krajowych boiskach – z wielkim szumem ( i pewnie z bardzo dużym wydatkiem, bo kontrakt, to kontrakt) pozbywa się trenera. Czyli- widać, kto zawinił. Jakby to trener źle grał, nie piłkarze dobrze opłacani. I jakby wcześniej nie dokonano porządnego rozpoznania. A czy koncepcja pracy w najbogatszym klubie piłkarskiej Polski jest mądra – o tym jakoś nie słyszę.

 Trenera nie bronię; tym, którzy wybrali kiepskiego słowo ostrej przygany poświęcam. Ale pięknie proszę- zróbcie wreszcie coś z tą drużyna. Forsa- czytam- jest; wspaniały stadion- jest, sponsorzy- są, transfery – są, widownia wypełniona, ( choć niesforna) tylko… granie wciąż jak za króla Ćwieczka…

 Siatkówka też tonie w problemie trenerskim. Był Lozano- rozstali się z nim, bo liczono na więcej. Wzięli Antigę, reprezentacja wygrała mistrzostwo świata, ale po Rio – znów dyskurs o zmianie. Może związek znów poprosi Lozano… Jestem daleko od siatki, więc może dlatego tych rozterek nie rozumiem. Trenerzy winni, a nie np. system rozgrywek, przygotowań? Z drugiej strony telewizora odnoszę wrażenie, że siatkarze są „zajeżdżeni” zbyt częstymi startami. I obawiam się, że same zmiany trenerskie świeżości i zdrowia nie przydadzą…

 

 ...  Jeszcze wątek ministerialny. Szef sportowej administracji zapowiedział akcję pomagania małym klubom. Ministerstwo ma odpowiednie sumy, pojawiły się lepsze regulacje prawne dla sponsorów itd. Każdą akcję tego typu trzeba witać radośnie, więc wspieram. Byle nie był to doraźny PR, a nowe ogniwo w systemie. Jak kiedyś ( za Paszczyka) rozwinięte w lawinę Uczniowskie Kluby Sportowe ( ile z nich się ostało?) oraz budowanie obiektów za sprawą dopłat do zakładów totolotkowych, jak później „orliki” itd. Na zasadzie nie zastąpienia tego, co „kiedyś”, lecz dodania nowej reguły.

 Jeszcze nieśmiało proponuję- rozwinąć w ustawowy awans wychowanie fizyczne i sport w systemie edukacji, przywrócić coś w rodzaju Państwowej Odznaki Sportowej ( orkiestry wojskowe wciąż grają stosowny marsz, więc można się zahaczyć nie tylko o odległą historię. żeby np każdy żołnierz i policjant odznaką musieli przyozdobić mundur), odrodzić imprezy sportu młodzieżowego, włącznie z m.in. dawną regułą paru znanych mi dziedzin, że przedmeczem ligowym musi być występ juniorski. Jako dowód, że kluby nie tylko sprzedają i kupują, lecz też kształtują…

Będą – Panie Ministrze- takie kroki? Zachęcam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Futbol z pieprzem ( w gazie)...

czwartek, 15 września 2016 11:41

ECHA WYDARZEŃ: Widziałem na ekranie – nastrój podzielam. Złotousty zazwyczaj prezes Zbigniew Boniek orzekł, że czasem milczenie bywa złotem… Fakt. Cóż bowiem dobrego można napisać o meczu Legii z Borussią? Poza pochwałami dla gości, którzy bawiąc się piłką, chwilami może nawet nonszalancko roznieśli naszego tuza sześć do kółka…

 Nawet, gdyby było 1:6, czyli zostało spełnione telewizyjne marzenio-gaworzenie o honorowym golu – nic by to nie zmieniło. Honor sportowy inaczej się mierzy, a ten, kto kiedyś wymyślił „honorowego gola” tylko odbiorcę wziął na plewy. I- to trwa. Na przekór rozsądkowi...

 Inny świat, inna piłka.Liga Mistrzów, jako solówka i marne tło. Podniecamy się ( nie krytykuję, zauważam) graniem reprezentacji, nie chcąc widzieć, że jej źródło oraz zaplecze jest marnej jakości… W piękne już stadiony oprawiamy kiepściutki futbol klubowy. Żal serce ściska…

 A „SERCE KIBICA” – takie gorące i podatne na adrenalinę… Przepraszam za ironię, ale – po co się pchali do sektorów z gośćmi? Dla awantury? Bo przecież nie z komplementami za grę… Pobić między innymi „ za Piszczka”? Toż bez żadnej myśli przewodniej innej niż chęć do bójki. I mecz przyprawiony nie tym pieprzem, co należy- bo gazem pieprzowym, przy boiskowej przeciętności. UEFA ( ma nowego prezesa, to na marginesie; Słoweniec Aleksander Ceferin- Boniek go popiera oraz z góry chwali; Platiniego też sławił) i pewnie każe znów Legii płacić słoną karę. Kto wie, może nawet pustymi trybunami, gdy zjedzie Real…

 Afer dopingowych ciąg dalszy. Z absurdami włącznie. Ponieważ w poprzednich igrzyskach dopingował się ciężarowiec z Mołdawii, medal można przyznać Polakowi. Który… został wydalony w Rio z olimpijskiej rodziny pod zarzutem stosowania dopingu. W norweskich nartach- wciąż aktualny zarzut stosowania leków na astmę, gdy się… astmy nie ma. Przeciek, że sławne amerykańskie „siostry tenisowe” też „pod dopingiem” – atmosferę zagęszcza, nie rozrzedza. Nasz młodziutki kulomiot – pod zarzutem; wobec ( oby się potwierdziło!), że coś złego znalazło się nie w zamiarze, lecz we wspomagającym „środku spożywczym”, a producent pominął w opisie….

 Nie jest dobrze, proszę sportu. Ceną procederu oraz lawiny podejrzeń ( z pomówieniami włącznie) są zdrowie i zaufanie.

 Są w Rio Igrzyska Paraolimpijskie. Czyli dla ludzi, których los dotknął zmniejszeniem sprawności. Różnie ocenianej. Zbieramy TAM ładne medalowe żniwo. Gorąco biję brawo tym, którzy aż miejscem na podium dowiedli, że: a) nie godzą się z losem i nie uważają, iż nie da się nic zrobić; b) w sporcie zauważyli- i stosują- metodę osobistego boju o swego rodzaju życiowe równouprawnienie.

To cenne, piękne, godne braw i naśladowania. Z tym- a pisałem, że  łatwo nie zgadzam się na statystyczną tendencję  sumowania medali obu Igrzysk.  Żeby było ładniej i bogaciej…  Bo intencje są inne. Wprawdzie sport  ten sam, lecz motywy różne.

 Igrzyska Olimpijskie wzięły się ( i podobno trwają), jako popis ludzi najzdrowszych ze zdrowych i mają ( mają mieć) podstawę w najszerzej, powszechnie uprawianym sporcie. Rekreacyjnym wyczynowym, szkolnym, akademickim, mundurowym; amatorskim i zawodowym itd. A Paraolimpijskie to demonstracja siły szansy ograniczonej  przez los. Nie zawód, nawet nie pasja, lecz pościg za wymarzoną , wyśnioną, a zakwestionowaną przez los, bądź naturę normalnością.

 

 Jeśli więc pierwszy nurt- mimo, że dziś przeważnie prezentowany przez zawodowców wystawia pośrednio jakieś świadectwo sportowi powszechnemu, to nurt drugi ma opisywać jakość i dostępność rehabilitacji oraz w ogóle pomocy ludziom ograniczonej przez los szansy. To już nie zawód dla wybranych, lecz społeczne posłannictwo. Zdrowych wobec potrzebujących.

 Dlatego jestem przeciw nadto prostym sumowaniom i porównaniom. Za to z wielką aprobatą dla tych związków sportowych, które i taką działalność podejmują. Ale np. stawianie za przykład stanu sprawności sportowej tego, że bieg na 1500 metrów na igrzyskach paraolimpijskich, które odbywają się w Rio jest „wynikowo” sensacyjny. Bo „ Czterech niewidomych zawodników pobiegło szybciej, niż Matthew Centrowitz Jr, który niedawno w Rio tryumfował na igrzyskach olimpijskich”. W cyferkach niby tak jest, z tym, że finał, z Centrowitzem rozgrywany był „ na miejsca, nie na czas”, a możliwości rzeczywiste mistrza i reszty stawki są o wiele sekund lepsze niż para olimpijczyków… Dlatego porównanie biorę za tzw. ciekawostkę…

 Nie są jednak  jedynie ciekawostkami inne obrazki: To np. że mistrzynią (ping-pong) Paraigrzysk została Natalia Partyka. Bo wcześniej stawała w Rio do Igrzysk dla mistrzów w zawodzie. Czyli dała dowód, iż sport to dla niej nie rehabilitacja, lecz prawo do rywalizacji ze wszystkimi na równych prawach.

 Pouczający kawałek życiorysu: „ Natalia Dorota Partyka (ur. 27 lipca 1989 w Gdańsku) – polska tenisistka stołowa. Czterokrotna mistrzyni paraolimpijska – z Aten (2004), Pekinu (2008), Londynu (2012) i Rio de Janeiro (2016). Trzykrotna uczestniczka igrzysk olimpijskich: w Pekinie (2008),Londynie (2012) i Rio de Janeiro (2016). Pomimo swej niepełnosprawności (urodziła się bez prawego przedramienia) rywalizuje w zawodach z zawodniczkami pełnosprawnymi i niepełnosprawnymi…. Obecnie jest zawodniczką czeskiego klubu SKST Stavoimpex Hodonin…Zajmuje 76. miejsce w światowym, 31. w europejskim i 2. w narodowym rankingu ITTF”…

 Albo p. Maciej Lepiato. Wygrał w Paraigrzyskach skok wzwyż wynikiem 219 cm. Ilu nas- zdrowych, nawet wytrenowanych i mających się za sprawnych tak skoczy? A próbował jeszcze sił na 2, 30… Skacze też z pełnosprawnymi Rekord życiowy 28-letniego Lepiaty od 2013 roku wynosi 2,22.”

 Znów coś z cv: „ O swojej niepełnosprawności mówi: -To wada wrodzona. …Noga jest krótsza o 5 cm, duży ubytek mięśniowy poniżej kolana i praktycznie nieruchomy staw skokowy. Operowana była dwa miesiące po urodzeniu w Poznaniu. Chirurg stopę najpierw fachowo połamał, a potem poskładał”…

Tak, tak- sport różne ma jednak oblicza...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kula - z wkładką, czy bez?

sobota, 10 września 2016 13:34

ECHA WYDARZEŃ: Najpierw tany wokół rzutni kulą. Właściwie- kołem, bo kulę się pcha, a nie rzuca

 Pan Tomasz Majewski uroczyście powiedział: PAS. Dwa złota olimpijskie, w Rio jeszcze najlepszy z Europejczyków ( w sumie aż cztery starty olimpijskie), lata ciężkiego treningu, pewnie tysiące ton przerzuconego żelastwa, by siła była jak należy. Po dwa- sądzę –treningi dziennie, operacje, gdy przeciążony organizm zaczął się buntować…

 Głośno- jeśli chodzi o drogę przez wielki sport. Cicho, z uśmiechem, bez cienia publicznie zgłaszanej histerii w trudnych chwilach, a takie też musiały się zdarzać; refleksyjnie i wciąż optymistycznie.

 Dzięki za to, co było; najlepszego na nową część drogi przez życie!

 Statystycy PZLA do powyższego m.in. dopowiadają, że:

 X 12.91 – taki wynik uzyskał w pierwszym starcie kulą seniorską o wadze 7.26 kg (miał wtedy 17 lat);

X 117 razy, w 65 konkursach, pchnął ponad 21 metrów; X 256 – tyle wyników powyżej 20 metrów uzyskał w karierze;

X urodził się w niedzielę 30 sierpnia 1981; wzrost -204 cm; waga- ok., 145 kg. „Pochodzi z małej wioski Słończewo obok Ciechanowa; sportem zajął się w wieku 15 lat”

 X 6 razy startował w mistrzostwach świata; 7 rekordów Polski (w hali i na stadionie) ustanowił; 8 złotych medali halowych mistrzostw Polski seniorów; 12 razy bronił biało-czerwonych barw w zawodach pucharu Europy i drużynowych mistrzostwach Europy; 13 złotych medali mistrzostw Polski seniorów (na stadionie) wywalczył;14 razy startował w Memoriale Janusza Kusocińskiego, odniósł w nim 7 zwycięstw…\

X Rekordy życiowe: stadion – 21,95; Sztokholm 2009; hala-21,72- Stambuł 2012…

I tak dalej, i tak dalej… „Absolwent Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego” „ Odznaczony Krzyżem Oficerskim OOP”… Król rzutni kończy karierę wyczynowca- ale pustki na rzutni nie zostawia. Od dawna widać, że swoim przykładem pociągnął innych. Dzielnie z nimi, młodszymi, rywalizował, teraz będzie kibicował.

 Niestety, jest sygnał, że coś może tę zmianę pokoleń zakłócić. Niespełna 20-latek Konrad Bukowiecki ( dziś rekordy świata w młodzieżowej kuli wprost niebywałe) kilka dni temu stanął pod zarzutem korzystania ze środka dopingującego. Jakiś „ mniej groźny” niż wykryty u ciężarowców-olimpijczyków, pewnie zagrożony karą krótszego zawieszenia; może „coś”, co być nie powinno w składzie tzw. odżywek…

 Pan Konrad napisał ma Facebooku, że nigdy z zakazanych środków nie korzystał; jest wespół z tatą-trenerem orędownikiem czystej gry, skorzysta z prawa zbadania próbki „b”, jest gotów stanąć do przesłuchania wykrywaczem kłamstw i w ogóle zrobi, co w jego mocy, by zły sygnał oddalić… Jako fałszywy, bo tylekroć był badany i nikt nie poddawał wyników w wątpliwość…

 „Zdaję sobie sprawę, że w świetle ostatnich doniesień dotyczących dopingu wśród sportowców moje tłumaczenia mogą brzmieć mało wiarygodnie, ale w sytuacji, w której jestem niewinny, to jedyne, co mogę dziś powiedzieć. Jestem przekonany, że w moim przypadku finał będzie inny.” Poczekamy- zobaczymy. 

 

 Jeszcze zdanie z „dworu królowej”. Wyznam, że zaniepokoiły mnie wieści, że coś złego dzieje się we współpracy kapitalnego młociarza, Pawła Fajdka z trenerem, który go do sławy przywiódł. Porażka olimpijska 80-metrowca „przez sen” jakby podniosła kurtynę. I… jest sprawa.

 Sędziwy, wciąż świetny trener i nadal młodzieniaszek-młociarz. Jakby się przestali rozumieć. Nie rozsądzam racji, bo szczegółów nie znam. I w ogóle nie dziennikarzowi stawać po jednej stronie. Może jest w tym coś z naturalnego konfliktu pokoleń; może ze znużenia się sobą, gdy latami przychodzi pracować w tym samym towarzystwie.. Może jedno się plecie z drugim, zaś zaufanie weszło w kryzys.… A nutka niepokoju jest, taka struna została trącona… I sygnalizuje, że nie tylko bariera 80 metrów jest problemem tej pary, która wydawała się tak zgodna, że osiemdziesiątka goniła osiemdziesiątkę

  Bez piłki- nie ma życia. O Legii „europejskiej” będziemy gadać, nie, gdy robi zakupy, lecz gdy pokażą się wyniki grania. Zostanę na chwilę przy reprezentacji, która nadęta niezłym występem w EURO teraz biadoli, że zremisowała z Kazachami w debiucie eliminacji mistrzostw świata. Swoją recenzję dawno wygłosiłem ( że głupio jest przegrywać, gdy się wygrywa; bo to już oznacza brak klasy), więc nie rozwijam. Za to zacytuję, co napisał p. Michał Morawski ( na FB), który miewa rację równie ostrą jak pióro:

 „Rozmyślania przy goleniu: dziś o szczwanym lisie Bońku.... Zawsze podziwiałem Zbigniewa Bońka: jako piłkarza, potem businessmana i ostatnio jako prezesa. Z jaka przyjemnością przeczytałem opinie o ostatnim meczu: (cytuję z pamięci, ale w miarę dokładnie) •Przeciwnicy grali bardzo brutalnie i gdyby sędziował sędzia z Włoch to Kazachowie graliby w ósemkę. Ale mam zasadę, ze nigdy nie oceniam sędziów..... To się nazywa nie oceniać (i oceniać) jednocześnie....”

 Fakt, mistrz Zbigniew to potrafi ocenić przylać. Nawet, jeśli przy okazji raczy zapomnieć, że nam też się czerwona kartka mogła przydarzyć, gdy rodzimy tuz kopniakiem zachęcał rywala by ten wstał z trawy…


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poolimpijsko

niedziela, 04 września 2016 13:32

ECHA WYDARZEŃ: Po wypoczynku –wracam do ECH. Tyle ich w sporcie, że uszy i głowa bolą… …

  ... Był w Warszawie kolejny memoriał Kamili Skolimowskiej. Młociarki – to przypomnienie- która polską młodzież mistrzowsko-sportową wywiodła na olimpijski szczyt; i która w wieku jeszcze dziewczęcym opuściła nasz świat. Pamięć wdzięczna, i mocno podkreślana. Najmocniej przez przyjaciółkę- następczynię, Anitę Włodarczyk- kolejnym rekordem świata.

 Niebywała dyspozycja. I wspaniały ten głód wygrywania. Co z tego, że już jestem rekordzistką i nikt na świecie nie może się ze mną równać! Własny rekord to też … przeciwnik.

 Z zawodów pozytywnie zapamiętałem też, że:

X Szczerozłote podziękowania należą się Tomaszowi Majewskiemu, który postanowił zakończyć przepiękną karierę mistrza kuli, a wykonał to w stylu znakomitym- ponad 21 metrów;

X Sportowa złość- na siebie, na drugie niepowodzenie olimpijskie zdopingowała, a nie zdołowała Pawła Fajdka. Znów młot latał dalej niż 80 metrów. Lubię takie: a ja wam – i sobie-pokażę! Dusza sportowa-dusza rogata…

 … W śladzie lekkoatletycznym- jeszcze jeden temat. Podniosła go ( z piątego miejsca na 800 m w Rio) pani ( panna?) Joasia Jóźwik. Odważnie zasugerowała, że medycyna wciąż jakoś szwankuje w określeniu norm granicznych między stuprocentową kobietą, a 90, 80- procentową. I że stuprocentowa ( a taka jest, do tego ładniutka na 150 proc) musi przegrywać z tymi, które mają inny bilans testosteronu. Taki, który przydaje – z natury, czyli obiektywnie- możliwości męskich w sportowym nadwysiłku. Coś jest w tym sygnale niepokoju. Jako postulat, by sprawy nie chować, jeśli istnieje.

 Z tym, że reakcja jest i będzie trudna. Kiedyś medycyna się pospieszyła ( i dała wykorzystać luki w swej wiedzy oraz doświadczeniu), co skrzywdziło kilka znanych lekkoatletek. W tym nasza Wspaniałą Panią Ewę, której przerwano w Kijowie karierę oraz skomplikowano życie. Żadne „PRZEPRASZAM” losów nie odwraca…

 Panią Asię więc rozumiem, niepokój dzielę, problem widzę, ale jak ten supeł zlikwidować bez szkód dla sportu i jego ludzi- nie wiem. Na szczęście- nie ja biorę pieniądze za to, by sprawiedliwe linie medyczne wytyczyć. Podobnie, jak nie mnie płacą za dopingowe triumfy badań odległej przeszłości ( podia- po nowemu, medale-po nowemu) przy równoczesnej prawdzie, że dziś wysyła się „zbadanego antydopingowo” człowieka na Igrzyska, dlatego, iż… wyniku badania na czas nie odczytano.

  A że sport wpakował się w ogóle w ślepy zaułek- fakt. Jak w powyższym zarzucie. Jak w wieści, że doping wykrywa się w Igrzyskach Paraolimpijskich, które w założeniu mają być nie skarbnicą medali, lecz demonstracją „leczenia przez sport” – fizycznie, mentalnie; pokazem opanowania sztuki starań o równe prawa dla dotkniętych przez los. A tu- masz babo placek. Piguła, szpila- dla medalu… A medal- dla bilansu klasyfikacji narodowej...

 Albo taki „drobiażdżek: „Nagle okazało się, że Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) straciła wszystkie próbki dopingowe sportowców amerykańskich występujących w reprezentacji USA od 1990 do 2016 roku. W agencji wyjaśniono, że było to wynikiem nieostrożności sprzątaczki, która przez przypadek upuściła regały z próbkami pobranymi od amerykańskich sportowców i 30 tys. probówek rozbiło się w drobny mak. O zniszczeniu próbek amerykańskich sportowców doniosła brytyjska agencja BBC: „To straszne – amerykańska sekcja próbek w naszym archiwum została całkowicie zniszczona. Obecnie nie posiadamy żadnych próbek dopingowych reprezentantów USA od 1990 roku” – powiedział korespondentowi BBC, Danielowi Sandfordowi, jeden z najważniejszych pracowników WADA, który pragnie pozostać anonimowy.” Fajne, prawda? I nie „ślepy zaułek”?

 … Jeszcze dwa tropy mające podtekst olimpijski.

 X Obrachunki-porachunki. Siatkówka znów ma zmienić trenera. Pan Antiga podobno zawiódł, jako że siatkarze nie stanęli na podium. W związku z powyższym… Łatwiej zmienić trenera niż osiągnąć stan pełnego porządku w związku, z dawna miotanym różnymi sprzecznościami i skandalami. A mnie Pana Stefana ( ja Go- po polsku) - żal, bo każą mu płacić rachunki, które zaciągnęli inni. Na mnie zrobił dobre wrażenie… Lepsze od prezesów.

 x Postanowiłem za mocno nie klaskać uznając to, co poolimpijsko osiąga panna Isia na korcie za wyczyn wyczynów. Styl kolejnego występu na kolejnych igrzyskach sugeruje mi ostrożność w ocenie turniejów. Wciąż są ważne, wielkie, kasowe, ale…

 Na koniec dobre słowo o doktorze-redaktorze Bogdanie Tuszyńskim. Właśnie podesłał mi kolejne dzieło – „ LEKSYKON 1466 najlepszych zawodniczek i zawodników w kolarstwie polskim 1919-2015”. Bogdan to ma jednak napęd! Chce, i potrafi… Podziwiać, co niniejszym czynię. Nie wierząc zapowiedzi, że to ostatnia publikacja. A dedykację- tu fragment: „Druhowi z lat bardzo dawnych i najnowszych” – poczytuje sobie za zaszczyt…


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ECHA olimpijskich WYDARZEŃ

wtorek, 23 sierpnia 2016 18:20

Igrzyska codziennie komentowałem na Facebooku oraz w Studio Opinii. Część wpisów zamieściłem w Echach. Dziś finał słowa olimpijskiego:

Rozmyślania zamiast golenia. Prawdziwiej-podczas grzybobrania. Rio z Igrzyskami to już przeszłość Szara dla naszego sportu, czy też różowa? Nie Internet nie jest od analizy. Tu-każda będzie uproszczona.

 Jak zresztą to, co słyszę i co czytam będąc daleko od Warszawy. Że 33 miejsce w tabeli medalowej to osiągnięcie godne tytułu rekordu…21 wieku. Bo ostatnimi czasy było po 10 medali, a teraz jest 11. A w roku 2000, czyli wedle mnie na otwarcie stulecia było medali 14, samych złotych 6 i 14 miejsce w klasyfikacji medalowej. Więc zakrzyknę pytaniem: kto i po co wymyśla takie „rekordy”. Szczerze-33 miejsce w tabeli najbardziej sprawiedliwej to dla reprezentacji porażka, nie dyrdymalmy, że 11 to więcej niż 10, więc…

Będą- już są- wołania o sprawdzenie, czy reprezentacja nie rozdęta, jak liczna była ekipa towarzysząca, jaka część odpowiedzialności jest po jej stronie?

 Pytać zawsze warto, byle z odpowiedzi pobrać wnioski. I to nie jako jedyne kryterium oceny tylko jedno z przynajmniej kilku. Jak np. kryterium szukania odpowiedzi na pytanie o nagły dla kibica kryzys w takim pływaniu wcześniej prezentowanym, jako jeden z działów sztandarowych? Przecież nie mogło się to wziąć z niezrealizowania obietnicy jednego z poprzednich ministrów sportu, że AWF szybko będzie miał pływalnię 50-metrową, bo to przecież było w epoce Panny Otylii, czyli bez związku z tymi igrzyskami.

 A gdzie przyczyny szarości w innych sportach, które zagrały role przysłowiowych choinek w rewii lodowej? Złe normy kwalifikacyjne, czy błędy organizacyjne i trenerskie? Także w kształceniu, kontroli i dowodzeniu? Czy przypadkiem nie ucieka nam nowoczesność w tej dziedzinie? Nie ta w diagnozach wygłaszanych z trybun, stamtąd łatwo zagrzmieć… Co na to uczelnie kadr sportowych? Warszawa, Katowice, Wrocław, Gorzów, Poznań, Kraków, toż tam mają być kuźnie nowoczesności! I w ogóle aktywności w boju o sport nowoczesny- z powszechnym i szkolnym włącznie.

 A sfera organizacji- wstyd związany z dopingiem i wciąż zaległość w obowiązku przekonywającej odpowiedzi jak można było dopuścić by zło przerodziło się w kompromitację?
Proponuję też zająć się rzetelniejszą analizą jak TO robią inni. Brytyjczycy mieli zły okres w sporcie- wzięli się- także urzędowo i rządowo za odnawianie i co- druga reprezentacja olimpijska w Rio! A Węgrzy- 8 złotych medali, w sumie 15 i 14 miejsce- dobry przykład bliziutko…
Przepraszam, że wrażenia z wielkiego, kolorowego, pełnego pasji sportowej teatru zakłócam słowem, zamiast dać się ponieść radości ze współuczestniczenia. Przy pomocy i „przy pomocy” kolegów sprawozdawców, z których jedni brali mnie na krzyk, inni na „kabaret starszych ponów”… Pan z nimi…
O sportowcach -krótko, bo już powiedziano, co było do powiedzenia. Tym, którzy zdobywali medale ( od Majki do Majki, jak dowcipnie podsumował red. Tomasz Jaroński- kiedyś PS, dziś Eurosport) raz jeszcze słowa uznania oraz podziękowań. Pan Rafał brązem otworzył, Pani Majka Włoszczowska srebrem zamknęła. Od samego oglądania po dziś to i owo mnie boli… A w ogóle, to polski sport medalowo miał Igrzyska pod dyktando pań. Tak jeszcze nie było, ale… jest!
Jeszcze spełnię miłą powinność pozdrowienia dobrym słowem wszystkich, którzy byli gotowi – i dali tego dowody- walczyć na poziomie rekordów życiowych. To dla mnie właśnie sedno oceny udziału w Igrzyskach Olimpijskich. Sławię również obie gry- nie było w nich medali, życiówek się nie określa, ale siatkarze i szczypiorniści wnieśli kawal dobrego sportu oraz pasji. Że powinni móc wypaść lepiej- to już inna sprawa. No i wypada w tych „damskich Igrzyskach po polsku” trochę dobrej pamięci panom udzielić. W imię… równouprawnienia…


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

czwartek, 29 września 2016

O moim bloogu

Jako dziennikarz ( sportowy)- przez "ładnych parę lat"- nie widzę powodu do zachowania dzisiejszej refleksji dla siebie. "Echa wydarzeń" - to kontynuacja felietonu dawniej prowadzonego. Teraz " na ...

więcej...

Jako dziennikarz ( sportowy)- przez "ładnych parę lat"- nie widzę powodu do zachowania dzisiejszej refleksji dla siebie. "Echa wydarzeń" - to kontynuacja felietonu dawniej prowadzonego. Teraz " na łamach" elektroniki, nie na papierze. I w ramach tzw. pracy społecznej, bez honorariów...

schowaj...

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Archiwum

Galerie

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1470180

Lubię to