Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Echa Wydarzeń

niedziela, 01 lipca 2007 21:09
Wekend, jak należy To był dla sportu bardzo dobry czas. Wyniki znane, więc nie nimi się zajmuję, lecz powiązaniami z innymi planami.Robert Kubica tuż za podium w wyścigu Formuły-1. Zyskał w moich oczach nie dlatego, że był tak blisko czołowej trójki. Powodem szczególnego uznania jest zbitka dwóch faktów- niedawnego potwornie wyglądającego wypadku w Montrealu, z jazdą teraz, jakby żadnej kraksy nie było. Mówić o tym łatwo, wymazać z pamięci- trudno. Strach zakarbowany w podświadomości jest czymś ogromnie naturalnym, a pokonanie tej bariery sztuką niebywałą. Nawet pewnie łatwiej ciężko znokautowanemu bokserowi stanąć do rewanżu, niż kierowcy, który walnął w ścianę jadąc kilkaset kilometrów na godzinę, znów ująć kierownicę. Może, jeśli ma się ograniczoną wyobraźnię, ale przecież wtedy nie osiąga się prawa występowania na tak wysokim poziomie sportowym. W światowej ekstraklasie. Musiał więc najpierw nasz młodzian w Formule pokonać siebie, by… potem jechać jakby wcześniej nic złego go nie spotkało. Jeszcze jedna uwaga: wyznam to w pokorze. Że jeszcze niedawno uważałem rodzimą fascynację „Polakiem w formule” bardziej za wyraz tęsknot niż realizmu. Trochę jak w tenisie, w którym wypada mieć kogoś w ekstraklasie, więc… od lat małe i średnie sukcesy kochamy otrąbić jako wielkie. "Formuła" wydała mi się podobna. Motoryzacyjnie jesteśmy, jacy … jesteśmy, więc jak tu mówić o sukcesach tam, gdzie styl i tempo dyktują wielcy motoryzacyjnego świata? Zmieniam zdanie- nie o naszej motoryzacji ( wciąż od siedmiu boleści), lecz o możliwościach wkładu w światowe ściganie. Zasługa to umiejętności i charakteru Roberta Kubicy. Może nawet większa niż czwarte miejsce w wyścigu…

Młodzi piłkarze ( mistrzostwa świata do 20 lat) pokonali na wstępie Brazylijczyków. Bomba, fakt! Z tym, że proponuję pamiętać, iż porównania tego sukcesu z tym, jak to kiedyś drużyna Kazimierza Górskiego dała sobie radę z brazylijskim rywalem – ma sens ograniczony. Z dwóch powodów. Po pierwsze- młodzież to nie seniorzy, różnice w klasie bywają ogromne; do tego turniej trwa, więc sumować przyjdzie później. Po drugie- dobrze pamiętać, że w piłce młodzieżowej od lat miewamy wiele sukcesów. Można nawet mówić o regule. Nie byli więc wprawdzie młodzi rodacy w sytuacji faworyta na starcie spotkania z Brazylijczykami, ale nie byli tez z góry skazani na pożarcie, jak paru mi chce wmówić. I znów okazało się, że młodzież mamy znakomitą. Jeśli grając tak długo w „10” potrafi się obronić nikłe prowadzenie; jeśli się prezentuje futbol bardziej dojrzały taktycznie i wcale nie gorszy technicznie, to tylko znajduję potwierdzenie, że … jest na kim budować solidną piłkę seniorską. Właśnie bliższą seniorskiej brazylijskiej. I tu odżywa pytanie-problem: a dlaczegóż to nie możemy wreszcie opanować sztuki wykorzystywania takiego potencjału? Jako obowiązującej tradycyjnie reguły!? Kto powie, że nie mam racji, temu zadam pytanie: a jakie kariery w wielkiej piłce zrobili nasi srebrni medaliści ( Barcelona- 1992)? W porównaniu nie tylko z Hiszpanami, z którymi przegrali finał, lecz też z tymi, którzy znaleźli się w pokonanym polu? A przecież był to też wielki turniej młodzieżowy! Może teraz, przy pomocy Beenhakkera uda się zacząć regułę zmieniać; jak wcześniej kartę Górski odwrócił. Bo on budował na na fundamencie sukcesów młodzieżowych.

Siatkarze znów 2 razy pokonali Bułgarów, 12 kolejnych zwycięstw, każde w świetnym stylu. Pojętni uczniowie zaczynają pretendować do roli nauczycieli? Za wcześnie na to, i zresztą w ogóle dążenie do nowej roli byłoby błędem. ONI wciąż mają się czego uczyć. I robią wrażenie, że dobrze to wiedzą. Niech tak zostanie.Czyli - „po prostu”- tak trzymać!

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 22 marca 2010

Licznik odwiedzin: 177510

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

jako dziennikarz ( sportowy)- przez "ładnych parę lat"- nie widzę powodu do zachowania dzisiejszej refleksji dla siebie. "Echa wydarzeń" - to kontynuacja felietonu dawniej prowadzonego.

Galerie

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 19.03.2010 21:29:56
  • autor: dawid
  • treść: a co z trenerem bo s...