Wisi, więc musi wystrzelić! Fachowcy „od teatru” mówią, że jeśli dekoracja przewiduje, iż na ścianie wisi strzelba – wróży strzał. Nie wiadomo, w którym akcie, ale huknie. W filmie też reżyser narzędzie zbrodni pokaże wcześniej, mimochodem. Napięcie trzeba budować! Krok po kroku, kropla po kropli. Tak mamy teraz z panem Blatterem, szefem Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. Napisał list do Prezydenta RP, przyjął delegację prezydenckich doradców, został zaproszony do Polski, jako gość Głowy Państwa… Teraz- kiedy przyjedzie? W piątek, sobotę? Serial trwa. Nie mam nic przeciw temu, bo taka sytuacja świadczy jednak o istnieniu dobrej woli. Można było przecież huknąć pięścią, podjąć decyzję i … najwyżej ponarzekalibyśmy sobie, że znów „ jakiś układ” stanął nam na jedynie słusznej drodze… Rozmowa i uśmiechy wzajemne zawsze niosą szansę dogadania się. I dlatego najbardziej interesuje mnie, kiedy i jaki głośno owa strzelba, na którą oko dnia jest już wyraźnie zwrócone - wypali. Co może dać to spotkanie? Poza dyplomacją, wymianą grzeczności- może czymś „na klapę”, albo „ na szyję” prezesa FIFA? Jeśli skutkiem będzie ogłoszenie wyborów w PZPN wedle reguły, że czyni to z własnej woli związek samodzielny i samorządny – finał okaże się sukcesem dyplomacji, Nawet, jeśli stanie się to w sytuacji, ze związek odzyska pełnię władzy na 5 minut- dla podjęcia takiej decyzji. Jeśli padnie obietnica wniesienia starań o zgranie naszej ustawy o sporcie z normami międzynarodowych organizacji sportowych- też OK. Będzie zjazd, będą nowe władze- władne w Polsce i przyjmujące błogosławieństwo od FIFA i UEFA. Stanie na czele albo pan Grzegorz Lato, albo pan Ryszard Czarnecki ( dziś- czy tylko dziś- główny manipulator), albo jeszcze inny pan – ale wybrany, nie nominowany. I odnowa będzie mogła rozwinąć skrzydła, jak należy. Nam pozostanie podziwiać jej jakość oraz tempo, i … patrzeć na ręce. Polskie drużyny zachowają pełnię praw, które dalej będzie określała jedynie klasa boiskowa, siła i zręczność nóg, mądrość głów itp. I myślę, że taki będzie finał tej wizyty. Że tak „strzelba wypali”
Może jeszcze, w rewanżu otrzymamy zapewnienie o życzliwości w sprawie EURO 2012, co też miałoby dużą wymowę. Bo tylko, jeśli każda ze stron zrobi pół kroku do tyłu- z uśmiechem na ustach- „sprawa” znajdzie się wreszcie na umownym środku boiska. Powrót do nastroju „wymiany ciosów”, co dotychczas administracja narzuciła, bzdurnie głosząc wokół, że innego wyjścia nie widzi, nie wchodzi- myślę- w rachubę. Pewnie jednak władze administracji sportowej poradziły się choćby zatrudnianych trenerów boksu. Już (dopiero?) wiedzą, że zapędzony do narożnika może przyjąć tzw. podwójną gardę, a potem- jak się odwinie! Albo – krok w lewo, w prawo i kontra. Albo - jak uczył przegrywających m.in. wielki Papa Stamm „ Stań głęboko na nodze zakrocznej, ON będzie chciał cię wykończyć – i musi się wychylić; odsłoni wtedy szczękę, a ty wal!” I dzieje się często, że pozornie atakujący- przegrywa. Bo zgrzeszył bezmyślnością. Mam nadzieję, że ta część kryzysu zdecydowanie uciekła do przeszłości. A strzelba – wisi i czeka, żeby wystrzelić.W piątek, w sobotę? Nie wiem, ale podobno wie p. Czarnecki...
piątek, 19 marca 2010
Licznik odwiedzin: 157179
jako dziennikarz ( sportowy)- przez "ładnych parę lat"- nie widzę powodu do zachowania dzisiejszej refleksji dla siebie. "Echa wydarzeń" - to kontynuacja felietonu dawniej prowadzonego.
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: