Emocje z boiska wiążą się z powrotem do emocji „transmisyjnych”. Też jakoś miło, ze… wraca normalność. Ktoś tam „ w posiadaniu piłki”, ktoś inny po prostu „ w jej posiadaniu”. Fajnie jest „ posiąść piłkę”, fu- cóż za skojarzenia?! „ Trzeba grać do boku; podał do boku”… Tato, ty się znasz na piłce, czy w każdej drużynie musi grać jakiś BOK? I jak się powinno wtedy odmieniać- do Boku, czy do Boka…? A gdy jeszcze przeczytałem o „bólu, który drążył w kierunku pośladka” – oczywiście piłkarskiego, tom się już spłakał ze śmiechu…
Co wyżej, to wprawdzie nie dawny tytuł na otwarcie sezonu wyścigów konnych: „Bomba w górę, teraz wszystko w rękach konia!”, ale i czasy też inne. Tamto bawiło i było użyte świadomie, to razi prostactwem. Sam pamiętam, jak informację o rekordach Japonek w pływaniu pępkiem do góry, opatrzono tytułem: „Japonki najlepsze na grzbiecie” i też przyjąłem to raczej z uśmiechem. Znów skojarzenie...?
Fakt-tempo sportu narzuca też tempo relacji. Adrenalina daje o sobie znać, w gardle suchość, a na analizę siebie nie ma czasu. Czasem więc zdarza się, jak u arcymistrza B.T: „ Cudownie dziecko dwóch pedałów” – w zachwycie nad wyczynem wielkiego kolarza. Albo: „Murzyn to ten czarny w czerwonych majtkach” – w transmisji walki bokserskiej. Z tym, że poczucie humoru i świadome wywoływanie skojarzeń- to jedno; lapsus wynikający z konieczności reakcji szybszej niż szansa analizy- drugie; ale niechlujstwo, bądź snobizm – to zupełnie inna cecha. Do końca swoich dni będę pamiętał, jak jeden z ulubionych sprawozdawców zadyszkę przed mikrofonem tłumaczył pośpiechem i ( cytuję wedle fonetyki) : „trafikiem na hajłeju”. Iluż to tysiącom kazało szukać w słowniku, by dopiero dowiedzieć się, że chodzi o korek na autostradzie. Ale – niech będzie. Człowiek pozłości się, powydziwia, lecz mu przejdzie. Jeśli popatrzy sobie jak pięknie grają, skaczą, biegają i w ogóle – sportują się po mistrzowsku. Obrazy ważniejsze i często mądrzejsze od słów...
PS: Konkurs z nagrodą- jaki jest wzór na zależność stanowiska i wagi osobistej? Znów zobaczyłem w TV Ważnego Ministra. Ledwie mi się w ekran wpasował, a jeszcze niedawno ważył z 70 kilo. Czy ONI nie patrzą w lustro? Jak się golą??
piątek, 19 marca 2010
Licznik odwiedzin: 157179
jako dziennikarz ( sportowy)- przez "ładnych parę lat"- nie widzę powodu do zachowania dzisiejszej refleksji dla siebie. "Echa wydarzeń" - to kontynuacja felietonu dawniej prowadzonego.
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: