Do przerwy, i po przerwie. Miało być o Adamie Małyszu- bo zasłużył na poklask, będzie – znów o piłkarzach. Są „dynamiczni”, podobnie jak sytuacje w ich środowisku. Między boiskiem a związkiem i ministerstwem znajduję wspólny mianownik, choć wydawało się, że to zupelnie różne ogniwa.
Polska-Słowacja 2:2. Dzielni komentatorzy czasem zaczynają tak: „Mecz miał dwa oblicza- do przerwy, i po przerwie…” Ten –miał. Do spraw pozaboiskowych też komentatorski szablon pasuje, jak ulał.
Oblicze „po przerwie” – to gra zupełnie niezła, pełna ochoty do strzelania na bramkę, do końca na pełnych obrotach. Mowa o piłkarzach. „Po przerwie” – na tym drugim polu, to wieść, iż podobno międzynarodowa władza piłkarska zawiadomić miała naszą, państwową, że do wyborów z PZPN drużyn represjami nie dotknie. Jeśli tak jest- fajnie, bo droga do rozsądnych i skutecznych kompromisów otwarta. W przeciekach brak wiadomości o stawianiu warunków, rzeczywiście- nie ma żadnych? Dalej. W tym „po przerwie” – relacja ze spotkania zawieszonego ( a jednak czynnego) prezesa z piłkarzami, próba rozjaśnienia sytuacji na tym ważnym szczeblu. I … wiadomość przekazana przez „ wiszącego”, że Platini się interesuje -właśnie dzwonił i uzyskał odpowiedź, iż „idzie ku kompromisowi”… Krzepiąca też wieść, że wśród kandydatów na prezesa PZPN pojawia się coraz więcej firmowych nazwisk. Firmowych, czyli sprawdzonych w działalności sportowej. Może ta tendencja wygra z kandydatami- specami od kolekcjonowania stanowisk i zaszczytów…
„Do przerwy”. Jak słusznie, krótko i dobitnie powiedział holenderski trener: „KATASTROFA!” Na obu polach. Na boisku- gra rzeczywiście katastrofalna, niezależnie od prawdy, że dzielny rywal życia nie chciał ułatwiać. Poza boiskiem – na podobnym poziomie. Jeśli bowiem, mimo ustalenia, że zjazd PZPN szybko być musi, i będzie ( w projektach tylko różnice dni), mimo dziesiątka kontroli, które na zlecenie ministra związek już przetrząsnęły ( nic przeciw kontrolom nie mam), teraz jeszcze zamówiono … audyt. Za duże pieniądze, które pewnie przyjdzie przypisać znów podatnikowi. Byle „moje na wierzchu”… trochę, jak w przedszkolu. Bo, co – wotum nieufności ze strony władzy administracyjnej wobec jej organów kontrolnych? Nie mówiąc już, że marny dowód zgodnego dążenia do celu, w którym jedynym celem jest porządek w piłce nożnej, i z nią…
Boiskowy porządek był do przyjęcia: podle do przerwy, dobrze po pauzie, wynik końcowy bezstresowy. Pozostaje nadzieja, że w porządkowaniu spraw wokół- piłkarskich też będzie obowiązywał podobny szablon. Niech „do przerwy” zostanie w mało chlubnej historii, z prawem do puszczenia w niepamięć. Za to owo „po przerwie” niech zawiera zarówno wnioski z fatalnej pierwszej części, zmienioną taktykę, styl. I niech niesie wynik podobny, jak ten z murawy…piątek, 12 marca 2010
Licznik odwiedzin: 156777
jako dziennikarz ( sportowy)- przez "ładnych parę lat"- nie widzę powodu do zachowania dzisiejszej refleksji dla siebie. "Echa wydarzeń" - to kontynuacja felietonu dawniej prowadzonego.
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: