Echa Wydarzeń

Ring na ... ekranie

ECHA WYDARZEŃ: Tym razem echo nie odbija tego, co wczoraj, a nawet przedwczoraj… I nie dochodzi tylko z aren sportowych, a z wydarzeń… piętro niżej. Kiedyś mieszkał tam Włodek- dziennikarz, filmowiec ( aktor, scenarzysta, reżyser), także człowiek sportu Barnaba miał przyjemność sporządzić komentarz do włodkowego dokumentu filmowego o Wyścigu Pokoju- starzy kolarze ronili łzy wzruszenia, pokazywaliśmy film w Pradze i Berlinie- miał wzięcie; jest w WFD, jest w TVP- może kiedyś przypomną…

  Włodek- kapitalna postać, wiedza, poczucie humoru i „ nic, co ludzkie, nie jest mi obce…” Dawno „wyprowadził się” z naszego świata, ktoś kupił mieszkanie i przeprowadza głośny remont. Dlatego- echa.  I wspomnienie czasu minionego...

  Włodek bywał też bokserem. Wagi ciężkiej. Jako Włodecki. Zaprzyjaźniony z nim do końca Jerzy Janicki pięknie opisał to w pamiętniku. Tak, tak- ten Janicki, jeden z ojców Matysiaków, piewca Lwowa, kiedyś nawet sprawozdawca sportowy… Opisując asa czeskiego kolarstwa- Jana Veselego, napisał po prostu: „ Vesely- po czesku pewnie Wesoły, a taki on właśnie jest”… Kiedy u młodej koleżanki redakcyjnej zamówiłem wywiad z Jerzym wróciła będąc pod mocnym wrażeniem. Sam z siebie zacytował kompletny skład piłkarskiej Pogoni z roku, w którym tata dziennikarki był jeszcze juniorem młodszym…

  Opowiem w skrócie, jak Jerzy opisał Włodka- boksera. Tuż po wojnie, młody częstochowianin przegrawszy w pokera coś rodzinnego, pojechał szukać szczęścia we Wrocławiu. Żeby mamie złość zdążyła przejść… We Wrocławiu miał kumpla-boksera, więc szukał go …na meczu, Nim znalazł kolegę… znaleźli jego. Groził walkower w ciężkiej, a tu kawał chłopa, i jeszcze mówi, że zna się na boksie. Po meczu była kolacja- naruszona szczęka utrudniała zjedzenie schabowego, ale pożywna zupa „ szła”. Człowiek głodny- po podróży i meczu przed kompotem nadal by zjadł coś solidnego. „Drugie” nie przechodziło, więc… Wezwał kelnera i poprosił o napełnienie talerza. Niestety- usłyszał- zupka wyszła, ale jeszcze jeden kotlecik może być dla szanownego pana…

 Włodek występował w kilkudziesięciu obrazach- gdzie tylko była przydatna jego charakterystyczna postać plus głos nie do podrobienia. Między innymi jako Olo- w Piwowskiego „Przepraszam, czy tu biją?” W towarzystwie dwóch arcymistrzów boksu olimpijskiego ( dwaj= trzy złote medale) - Jurka Kuleja i Janka Szczepańskiego… Wspominam Włodka, ten film i natychmiast pojawia się refleksja, że boks oraz sławni bokserzy, jak mało kto z amatorów sprawdzali się na ekranach, I reżyserzy ich szukali. Wspomniany film. A ten, chyba jeszcze studencki obraz Jerzego Skolimowskiego- o Stammie i kadrze jego podopiecznych. A Dziedziny „Bokser”. – Olbrychski w roli głównej ( pisałem, ale przypomnę- podobno wtedy Feliks Stamm zaproponował panu Danielowi bruderszaft: „ Ja ci będę mówił- Danku, a ty mnie- panie Felu…”), ale ważniejszy był Leszek Drogosz. Bo film o jego historii, i też z jego udziałem. Jeden z piętnastu filmów (!!!), w których grał „Czarodziej ringu”.Zatrudniali go i Wajda, i Lenartowicz; grywał w towarzystwie Englerta, Janczara, Chamca, Fronczewskiego, Maklakiewicza...  Jeszcze gdzieś przewinęli się przez ekran- Kazik Paździor i Jan Gałązka…

 Ciekawe, prawda? Zresztą i w słowie pisanym bokserzy okazywali się nadzwyczaj aktywni, ale to temat na inny już wpis… KIedyś tam.