Echa Wydarzeń

Królowa Bjoergen, księżna Kowalczyk

ECHA WYDARZEŃ: Królowa Marit, Księżna Justyna- tak teraz wypada scharakteryzować narciarskie mistrzostwa świata.

 Na 10 km sposobem klasycznym złote konto wzbogaciła Bjoergen, srebrne- Kowalczyk. Kto widział na ekranie- musi się zachwycić. Kilkadziesiąt minut kwintesencji największego sportu. Przez 7 km kapitalny atak Polki, rozpoczęty w chwili startu. Prowadzenie i marzenie o złotym medalu długo jakby przekuwane w rzeczywistość. I niewielka strata wtedy, gdy już wydało się oczywistym, że jeśli przewaga nie będzie rosła, to w każdym razie nie stopnieje poniżej zera.... I obraz z finiszu oraz z linii mety. Na ostatnich metrach obie w widocznych staraniach o największy impet. Na mecie- obie padły na śnieg. Z wyczerpania Tak straszliwy był ten bój o sekundy. Norweżka miała ciut więcej szczęścia, po koniec obok biegła wyprzedzana rywalka. Starała się nie dać faworytce, w ten sposób  ją też trochę dopingowała... Justyna samotnie- od startu, po metę. Ale też z maksymalnym oddaniem walce.

 Złoto jest oczywiście złotem, ale w takim obrazie i medal srebrny wypada złotą farbą namalować. Jako gest i symbol uznania. Wielkie są to rywalki, i wspaniałe mistrzynie. Do tego- znakomicie przygotowane. Tylko maksymalnie wytrenowany- fizycznie i psychicznie sportowiec potrafi oraz może „wyjechać się do końca”, gdy wojuje o najwyższą stawkę… Tak już zostanie? Nie tylko Barnaba pielęgnuje myśl, że w biegu najdłuższym- na 30 km nasze- a w pierwszej kolejności Panny Justyny- marzenie o złocie okaże się snem spełnionym. Czyli- z takim medalem na przebudzenie… Margines: W pasku którejś z transmisji TVP ujrzałem informację, że sprawozdawców ubrała firma związana z Polskim Związkiem Narciarskim- i tu nazwa. Pomyślałem sobie, że wprawdzie nie wypada być doktrynerem, to jednak coś mnie drapie. Dwie firmy ( odzieżowa i związek) mające dodatkową reklamę... Zapłaciły TVP nie tylko w naturze?   Do tego: czy wobec dobroczyńcy można być w komentowaniu innym niż tylko chwalącym? Przesada? A mnie drapie, bo nawet, jeśli w grę wchodzi nie zobowiązanie do reklamowania, lecz kumpelstwo, to jednak…