Echa Wydarzeń

Byle do Soczi....

ECHA WYDARZEŃ: Co Mikołaj niesie z wieści sportowych? Wiele…   … Supertyczkarka Isinbajewa poskarżyła się prezydentowi Putinowi, że w jej mieście nie ma porządnego stadionu lekkoatletycznego. Prezydent obiecał, że będzie. Prezes PZLA, pan Jerzy Skucha chwycił trop. Na Facebooku upowszechnia pytanie: „A może tak nasz prezydent pomoże w Warszawie? Kto ma poprosić?”

  … Z pytania, czy skoczek Biegun, sensacyjny, ( choć z góry wiadomo, że na krótko, bo asy dopiero zaatakują) lider Pucharu Świata powinien bronić pozycji, czy walczyć o laur Uniwersjady- zrobiła się dysputa. Publiczna, raczej większa niż problem… Ale tak już mamy, że także w sporcie z czegoś małego robimy wielkoluda, a co rzeczywiście ważne przechodzi obok.

 Wygrała opcja: Uniwersjada. Niech spokojnie idzie przez sportową karierę. Może- słusznie, może- oportunistycznie i wygodnie, nie wiem. Odnotowuję. W tle jawi mi się trener Łukasz Kruczek. Kiedyś, jako skoczek wygrywał Uniwersjadę ( cztery razy!), może więc wciąż czuje do niej miętę i chce znaleźć następcę, kontynuatora w sztafecie pokoleń… … Wycinanka z sieci: „ Nie umarłam! - tak krzyczała Justyna Kowalczyk do swojego trenera Aleksandra Wierietielnego tuż za linią mety niedzielnego biegu na 10 kilometrów techniką dowolną. W finałowym etapie Ruka Triple Polka nie dała rady lepszym od niej łyżwiarkom, ale i tak była zadowolona….”

 No, i proszę- czasem i przegrana bywa zwycięstwem. Gdy upewnia, że jednak stan dyspozycji jest jak należy. W tym gronie- także coś z dyskusji. Trener proponuje, by wspaniała biegaczka zrobiła sobie po Igrzyskach w Soczi przerwę. Czas odpoczynku po piekielnie trudnych latach ciężkiej roboty… Sam też odczuwa zmęczenie. Jak to perfekcjonista długo solidnie pracujący. Wcześniej z biathlonem, od lat z gwiazdą biegania… Metryka też robi swoje- „czterdziestka” plus VAT, jak to żartują… Para więc dobrana- jak informuje bilans sportowy- choć pewnie nikomu w tym zwarciu indywidualności lekko być nie może…. A w ogóle, to zobaczymy, gdy będzie po Igrzyskach.  Jaki będzie dorobek, jakie humory...

  … Wojewoda warszawski zamknął widownię stadionu Legii na mecz z Ruchem ( bez kibiców- też Legia wygrała, w Europie nic nie znaczy, na swoim podwórku- dużo), w ogóle takie reakcje zaczynają się upowszechniać.

 Z słów tłumaczeń wynika, że: a) taka jest polityka władz rządowych; b) kluby za często nie wypełniają zobowiązań; c) PZPN gada i polemizuje, ale mało robi, by na stadionach był wzorowy porządek.

 Jest kryzys, będzie głębszy. Bo to jednak: a) zbiorowa odpowiedzialność za tzw. margines; b) sponsorzy z reklamodawcami mogą się złapać za kieszenie; c) sport bez widowni traci sens. Jak dom towarowy bez klientów…

 Nie dyskutuję z postanowieniami doraźnymi, ale gdyby miały przejść w normę- uśmiercą piłkę… Do imentu…

 … A kibice, tzw. kibice, kibole i łobuzy? Wedle obrazu i proporcji dnia...

Mamy jeszcze jeden obrazek. Półtorej setki zatrzymanych przez naszą policję spośród tych, którzy zjechali do Warszawy z włoskim Lazio. Awanturowali się się- była reakcja. Z echami parlamentarnymi oraz dyplomatycznymi- bo to „zagranicznicy”, nie rodacy- dla który wystarczy klucz do stadionu w kieszeni wojewody. Wyznam, że śmieszą mnie te raz informacje, że awanturnic skarżą się na menu w komisariatach, a rzecznik spieszy z informacją, co na śniadanie, obiad, kolację… A media jedno z drugim do naszych oczu i uszu doprowadzają, jako jedną z sensacji dnia, tygodnia… Stanowczo wolę, by problem „klucza” wziąć za rogi, a nie jadłospis...

 … Trwa dyskusja, co zmienić w przepisach futbolowych, by było lepiej. Platini ma kolejny pomysł. „ – Chciałbym zmienić system karania piłkarzy, a mianowicie, by wyglądał on podobnie, jak w rugby. Sprawca faulu miałby być ukarany na 10-15 minut gry. Drużyna przeciwna odniosłaby wtedy korzyść od razu podczas meczu. Nie byłoby czekania na kumulację kartek, co wiąże się z tym, że kara jest egzekwowana przy okazji któregoś z kolejnych spotkań, już z innym rywalem – sensacyjnie proponuje.”

 Tak jest nie tylko w rugby- panie prezydencie UEFA! W hokeju, w ręcznej już od b. dawna grywa się w osłabieniu… A że piłka przed tym prostym rozwiązaniem uciekała? Fakt, bo to i sławny „faul taktyczny” może być kosztowny… Ciekawe, wygra Platini, czy przegra? Albo – zremisuje, czyli zostanie po staremu… Bo jednak ten sport jest odporny na modernizację...