Echa Wydarzeń

Wycinanki

ECHA WYDARZEŃ: Poza tym, co się dzieje na arenach rywalizacji ( znów zauważam, że na łyżwach rodacy płci obojga jeżdżą coraz szybciej, a biathlonistkom nie tylko śnią się Igrzyska) polubiłem „wycinanki”. Czyli- komentowanie przez cytowanie. W końcu inni też piszą oraz mówią, więc niech nie będą bez szans.

 Pierwsze echo- wycinanka. Pani była minister sportu uważa ( publicznie, bo w wywiadzie prasowym), że rozstała się ze stanowiskiem dlatego, iż… „ nie załatwiała spraw tak, jak mieli w zwyczaju robić to mężczyźni, czyli nie piła alkoholu z działaczami sportowymi. „

Coś w tym być może- jak znam środowisko- ale b. pani minister idzie dalej: „- Niestety, mężczyźni robią taką politykę, której ja nie umiem robić i nie chcę się jej uczyć. Politykę, która polega na zdobywaniu wpływów, a nie politykę polegającą na zmienianiu rzeczywistości. Tej polityki, nie rozumiem, jest bez sensu i nie akceptuję….” A taka refleksja, to więcej niż toast. Mimo gaworzenia ( używam słowa z dzieciństwa, bo gadanie uważam za dziecinadę) o tzw. parytetach, wciąż więcej „ u władzy” panów niż pań. A wśród rzeczywistych decydentów- prezydent, premier, szef finansów państwa… Przystojna pani eksminister – szczerze. Ale odważnie oznacza też- ryzykownie… Świadomie?  To- „bez sensu"- jednak o wciąż przełożonych… Udadzą, że nie widzieli?

 

 Wycinanka druga. Pani Justysia Kowalczyk dała znać nam i rywalkom, że jest w formie wybornej. Przeciwniczki nalała w klasycznym biegu na nartach tak, że media skłonne do przesady znów zaczęły pisać o „nokaucie”, „zmiażdżeniu” itp. Takie sobie słowne głupotki medialnie nadużywane w opisywaniu sportowych triumfów i porażek.

 Ponieważ jednak pani Justyna też jest osobą wielce „wymowną” i „piśmienną” - też wykonała taką „samoocenę”, że ponoć gazety norweskie uznały to za gest niemiły wobec rywalek…. „Tam” też potrafią przesadzać i szukać dziury w całym… Albo są na swój sposób nadwrażliwi,,

 Panna Justyna szybko w swym blogu oddała wielkim rywalkom, co im przynależne, napisała, iż one są faworytkami olimpijskimi, a potem świetnym żartem na swój sposób skontrowała.

 Cytuję: - „Dziś uczymy się norweskiego: "Maktdemonstrasjon av Kowalczyk" - "Pokaz siły Kowalczyk". "Kowalczyk knuste de norske" - "Kowalczyk miażdży Norweżki". "Bjorgen og Johaug fikk bank" - "Bjoergen i Johaug dostały klapsa". Miło rano zajrzeć do norweskich gazet, choć pewnie za tydzień będzie odwrotnie... "

 Ładniusie, prawda… Sportowe, i takie- dziewczęce… Lubię!

 … Wycinanka trzecia- z „Przeglądu Sportowego”. „Jak nieoficjalnie dowiedzieli się dziennikarze, tyczkarka doznała złamania kości potylicznej i pęknięcia piramidy kości skroniowej. To może oznaczać nawet wyłączenie z treningów w okresie zimowym, tymczasem w marcu w Sopocie odbędą się lekkoatletyczne mistrzostwa świata.”

 To pierwszy opis skutków wypadku, jakiemu uległa podczas spalskiego treningu świetna tyczkarka Anna Rogowska. Z czasem okazało się- na szczęście- że nie jest tak źle, jak się początkowo wydawało, ale wrażenie we mnie zostało. Jeśli w opisie nie martwimy się- po pierwsze- o zdrowie, lecz o start w mistrzostwach świata, to… Jakoś się jednak znieczuliliśmy w ramach towarzyszenia sportowi uprawianemu oficjalnie jako pasji łączonej z zawodem.

 Piłkarza znoszą z boiska- a w środę powinien być sprawny i zagrać; skoczka z zeskoku zabiera śmigłowiec- a za niewiele dni Igrzyska; tyczkarka…

 Nie myślę robić wytyku kolegom z PS, tylko… nam wszystkim. Poddaliśmy się takiemu patrzeniu na sport. Jednak to trochę odhumanizowanie kibicowskiej postawy… A jeśli już mieć uwagę krytyczną na adres tytułu, to mam tę, którą sprowokował redaktor Maciek. Tak się poddał „urodzie” książki sławnego tyczkarza, że… w wywiadzie wiele zdań poświęcił „miłosnym wspomnieniom” dawnego mistrza tyczki ( i skandalu- też, ze zmianą „barw” włącznie) tyle miejsca, że głowa mała. Jak, gdzie, z kim…prawie z adresami. I żeby to jeszcze zafascynowany sławą rozmówcy młody dziennikarz, ale wyga w zawodzie… 

 Na koniec apel. Nie mam zamiaru robić przykrości ani piłkarzowi Obraniakowi, ani trenerowi Nawałce, ani prezesowi Bońkowi, ani rzecznikom oraz tropicielom sms-ów, ale ośmielam się przypomnieć, że robimy medialnie pępek sportowego świata z czegoś marginalnego. Taki szum wobec takiej sportowej wartości dzisiejszego futbolu… Toż to kolejny argument za tezą, że … Nie dajmy się do końca zwariować! Niech graniem zasłużą na gorętsze uczucie...