Echa Wydarzeń

Ring wolny!

ECHA WYDARZEŃ: Anthony Joshua znokautował Wołodymyra Wołodymyrowycza Kłyczko (pisownia za zapisem cyrylicą, potem już będzie jak przywykliśmy- Kliczko). W Londynie, na oczach 90 tysięcy widzów ( telewizyjnych nie policzę), czyli bilety kupiło więcej ludzi niż na wiele meczów piłkarskich. Dla dwóch facetów! No jeszcze dla kilku innych tworzących tło.

  Ciemnoskóry Brytyjczyk pokonał przywykłego do zwycięstw Ukraińca. Toż Kliczkowie- młodszy ze starszym przez wiele lat byli niedościgłymi mistrzami zawodowego ringu. Niektórzy narzekali, że wygrywają „przez zanudzenie”, ale oni „przy okazji” często nokautowali… Do tego sławni wykształceniem ( doktoraty), biegłością w wysławiania się w kilku językach, aktywnością w życiu politycznym i społecznym… Władimir znany jeszcze u nas, jako krótko, ale rzeczywiście ligowiec Gwardii…

 Kto pojedynek oglądał- wie, że warto było zarwać wieczór. Zwycięzca i zwyciężony zasłużyli na oklaski. Za styl boksowania, za ringową dzielność, za upór. Więcej, nawet nastrój był jakiś podniosły i sportowy. Gdy pomnikowo umięśniony triumfator publicznie po walce komplementował rywala, o jego bracie też nie zapominając… Akcji wieńczonych mocnymi uderzeniami ( toż to ponadstukilowcy) - zatrzęsienie, zwroty w obrazie- jak w świetnej powieści sensacyjnej. W końcu – wygrał w tym dniu lepszy, jak miał podobno powiedzieć Kliczko. Który bardzo długo wydawał się ciut bliżej zwycięstwa, przez kilka minut nawet jakby oszczędzał przejściowo oszołomionego rywala, na finiszu jednak zbity okrutnie… Przez rywala, który dzielnie przetrwał kryzys, a o zwycięstwie nawet w trudnych chwilach pewnie też nie przestał myśleć.

 Jeden celny cios otworzył drogę serii następnych, decydujących. W 11 rundzie, kiedy to teoretycznie uderzenia mogły „ważyć” mniej, wobec zmęczenia… Do końca kopnięcie przez konia mogło się jednak wydać pieszczotą…

 Przed walką podstawowe pytanie brzmiało: Młodość i siła, którą ona niesie, czy doświadczenie i chytrość ringowa? Kliczko –rocznik 1976, Joshua-1989. Zwyciężył impet młodości…

 Jest jeszcze coś, co wydaje się warte podkreślenia- droga obu pięściarzy do tej walki. Obaj wcześniej byli mistrzami olimpijskimi- Anglik niedawno, w londyńskich igrzyskach, Kliczko- w Atlancie 1996; obaj przeszli z sukcesami przez mistrzostwa świata tzw. amatorów, Kliczko był jeszcze: „mistrzem Europy juniorów z 1993 oraz srebrnym medalistą mistrzostw świata juniorów z 1994. Jego bilans walk amatorskich to 112 walk wygranych i tylko 6 porażek”…

 Czemu to przypominam? Żeby podkreślić, iż wcale się nie znieświeżyła rola pięściarstwa olimpijskiego, w którym… ostatni nasz medal ( Wojciecha Bartnika- brąz) pieczętuje się rokiem 1992… Równocześnie pasjonujemy się wróżeniem sukcesów zawodowych kolejnym młodziankom, którzy już na starcie w tej profesji są „ do tyłu”, bo brakuje im prawdziwych doświadczeń boksu olimpijskiego.  Ostatnim wedle właśnie przypomnianego, a zapomnianego przez nasz bokserski mikroświatek wzorca był Andrzej Gołota… On najpierw przeszedł porządną olimpijską szkołę. Następcy robią wrażenie chcących przeskoczyć etap, którego przeskoczyć się nie da… Joshua z Kliczką-świeżymi argumentami.

  W hokeju „głupia sprawa”. W turnieju o awans do lepszej części stawki światowej reprezentacja przegrała kolejną szansę. Pól biedy, że przegrała, ale ten styl! 0:11 z Austrią, wynik-blamaż. Przypomniała mi się historia. Kiedyś, w roku 1973 nasz zespół grał w Moskwie, w mistrzostwach świata. Pamiętam, że ekipa obserwatorów bardzo dokładnie analizowała ten turniej. I zapisywała, co zapamiętania i wykorzystania godne. Pomnę, że śmiechu było wiele, gdy w zapisie meczu z ówczesnym ZSRR okazało się, iż pomiar „ w posiadaniu krążka” jest prawie na naszą korzyść, a na lodowisku… 20: 0 dla gospodarzy. Bo oni „ nie posiadali”, tylko strzelali…

 Na marginesie: Nie mogę pojąć, dlaczego przy takiej sieci sztucznych lodowisk () od dawna) i takiej atrakcyjności ( widzowie, reklamy, sponsorzy) tego sportu hokej mamy głęboko prowincjonalny. Hokej i łyżwiarstwo figurowe-też „zamrożone” w dawnych czasach. Toż w szybkim, które bazę ma w… Berlinie oraz w marzeniach, ze ministerstwo z ratuszem wreszcie dotrzymają słowa i Stegny przysposobią- coś się wciąż dzieje, a gdzie lód po dachem jest- nudy na pudy…

  Niteczka dopingowa. Ukarana za doping Szarapowa wróciła na kort i wielu ma za złe, że nie musi się przebijać do elity, lecz już korzysta z dawnej sławy. Straciliśmy rekord świata 20-latków w kuli, bo Konrad Bukowiecki został ukarany przez IAAF „reprymendą” za dopingowy ślad- w dobrej wierze stosował jakąś odżywkę z gwarancją „czystości”, a tam było coś, co systemowi „anty” wydało się podejrzane, a potem dopiero znalazło się na liście specyfików zakazanych. Nie wdaję się w dysputę, bardziej interesuje mnie wskazówka wynikająca z tego, co głosi dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie Michał Rynkowski. - Niedawno zostało przeprowadzone przez głównego inspektora sanitarnego badanie stu odżywek. W 50 z tych preparatów znaleziono substancje niedeklarowane na etykietach, w części substancje zabronione w sporcie, ale również metale ciężkie i związki toksyczne …”

 Wreszcie-słowo o ministrze sportu. „Chcemy w ustawie o sporcie wprowadzić taki zapis, który osoby zdyskwalifikowane za doping na okres powyżej 24 miesięcy, pozbawiałby możliwości pobierania świadczenia olimpijskiego. By obecnie uzyskać tzw. emeryturę olimpijską muszą zostać spełnione m.in. dwa warunki - kryterium medalowe (przysługuje ona medalistom igrzysk) i wieku, czyli ukończenie 40 roku życia - przypomniał Witold Bańka… … Tzw. świadczenie olimpijskie „za medale” pobiera teraz 269 osób pełnosprawnych i 251 sportowców niepełnosprawnych.