Echa Wydarzeń

Sprawność... na zwolnieniu?

ECHA WYDARZEŃ: Pani Anita Włodarczyk zaczęła sezon wynikiem 79,76. Już- i znów pierwsza na światowej liście. Jeszcze nigdy tak nie zaczynała sezonu- czyżby więc zapowiedź kolejnych rekordów.

 Kiedy trenuje –podobno lubi mieć w kole krzesło, by przycupnąć między rzutami- kiedy są zawody nie ma ani sekundy dekoncentracji. A młot leci, leci. Wynik obiecujący, a do tego obiecująca jest cisza. Były jakieś zawirowania w tzw. stosunkach międzyludzkich, media wzmogły alarm- obecna cisza jakby zwiastowała, że ludziska się dogadali. Albo po prostu wygrał kompromis…

  W kolarstwie jest czas Giro ( i wspomnień, że kiedyś maj stał Wyścigiem Pokoju), ale poza szosą jest też spora sensacja.

 „Były kolarz Roberto Heras otrzyma od państwa hiszpańskiego 725 tys. euro odszkodowania za lata 2006-2008, gdy odbywał karę dyskwalifikacji, później anulowaną - postanowił Sąd Najwyższy. 43-letni dziś Heras toczył batalię prawną kilka lat.... We wrześniu 2005 roku, po 20. etapie Vuelta a Espana kolarz miał pozytywny wynik testu antydopingowego - w jego organizmie wykryto erytropoetynę… W grudniu 2012 roku Sąd Najwyższy anulował karę z powodu nieprawidłowości przy przechowywaniu próbki moczu i przywrócił mu zwycięstwo we Vuelcie. Tym samym Heras jako jedyny kolarz może się pochwalić czterema triumfami w wyścigu Dookoła Hiszpanii (2000, 2003, 2004, 2005).”

 Czyli nawet, gdy laboratorium powie TAK nie zawsze jest to słowo wieńczące sprawę…

  Na marginesie wcześniej wspomnianego Giro: podobno było prawdopodobne, że przyszłoroczne jakoś zahaczy o Polskę, ale cos nie wypaliło. Że nie ma precedensu by wyścig krajowy przekraczał granicę? Są precedensy, w liczbie mnogiej! Mało nowego pod słońcem- taki Tour de France miewał miejsca startu w Holandii, Niemczech, Belgii, Hiszpanii, Luksemburgu, Szwajcarii, Irlandii, dlaczego więc Giro nie miałoby kiedyś wpaść do Polski?

  W piłkarskim finale Ligi Mistrzów zagrają: Real Madryt i Juventus Turyn. Czy to układ sensacyjny? Może dla niektórych niespodziany, ale sensacji nie widzę. Tyle jest świetnych drużyn na „najwyższej półce”, że i tak byle kto nie dopcha się do finału- tylko asy najwyższej próby.

  Półfinał miał polski akcent. Niestety, nie do komplementowania. Grający w Monako- przeciw Juve- Kamil Glik „przebiegł” po kolanie leżącego gracza drużyny przeciwnej. Jakoś mu się upiekło, ale komentarze pękają od przypomnień incydentów boiskach za sprawę pana Kamila. Nie, że kocha ostrą grę i „ z nogą nie ucieka”, lecz „prosi się o żółte i czerwoną kartkę”… W reprezentacji Polski też się kiedyś coś nagannego zdarzyło, ale teraz widownia była jakby większa i „wymowniejsza” w ocenach. Że brutalność z premedytacją, nie ukochany w futbolowym  i komentatorskim światku sławny faul taktyczny…

  Żeby wymowę krytyki ciut osłabić – przytoczę głos trenera Juve: „ Po tym wydarzeniu w końcu wróciliśmy do gry. Musimy pamiętać o tym, że mecz nigdy nie jest zakończony przed ostatnim gwizdkiem. Jestem wdzięczny Glikowi, bo zaczęliśmy przysypiać i to nas obudziło, wróciliśmy do życia – rzekł…”

  Czyli- nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło- jak w powiedzeniu? Niech będzie, ale dobrze, by w meczach reprezentacji Polski- o punkty- pan Kamil grał skutecznie, lecz fair… Zwłaszcza, że po tak głośnych krytykach uwaga sędziów może być zaostrzona, a wyrozumiałość ograniczona… .

  Ministerstwo Obrony Narodowej sprawdziło, jaką sprawność fizyczną mają żołnierze. Dane walą w gong alarmowy. I w jakość systemu szkoleniowego.

 Dane – za „Rzeczpospolitą”:

  A) W 2016 roku do testu powinno stanąć 93826 ludzi w mundurach; 9, 93 procenta w ogóle nie poddało się sprawdzianowi- wystarczyły zwolnienia lekarskie. Jak w szkolnych zajęciach wf! B) 648 osób ( mniej niż 1 procent) otrzymało ocenę niedostateczną; 6, 86 proc- dostateczną; 41, 34 proc. dobrą, 51, 03 proc- bardzo dobrą…

  Na oko –wedle procentów „db” i „bdb” nie jest najgorzej, ale liczba „zwolnień lekarskich” oraz „dwój” składa się na alarm. Przecież mówimy o zawodzie i zawodowcach, nie o sprawności dla własnego samopoczucia…

 I znów wraca mi nutka wywołana struną, którą już TU kilka razy trącałem. W międzywojniu była, sądzę, że w armii jako obowiązek- Państwowa Odznaka Sportowa- na dawnych fotkach widać, że znaczek przyozdabia nawet generalskie mundury. Dziś, gdy jest to wyłącznie zawód śni się, jako powinność reguła 100 procent - "piątek" i " czwórek"...

  Nawiązanie do tradycji i doświadczeń zostało … w sferze muzycznej. Jest marsz POS, podobno wciąż w repertuarze wielu szanujących się orkiestr mundurowych…

 https://www.youtube.com/watch?v=CyzzzIa71IY Posłuchajmy, co kiedyś Edward Maj skomponował i nam zostawił; pomyślmy-słuchając, co i jak zrobić… Żeby za mundurem nie tylko panny sznurem…