Echa Wydarzeń

Majowa mozaika

ECHA WYDARZEŃ: Zdania związane z czyimś odejściem zawsze trudno sformułować.

 Teraz opuścił nasz świat Bohdan Roliński, doskonały dziennikarz, pisarz, mistrz puent oraz tzw. adiustacji, wielki fan sportu. Nagle, niespodzianie, w czasie wciąż dużej aktywności. Także w sieci.

 Znaliśmy się dziesiątkami lat. Dobrze, bardzo dobrze… Na poziomie przyjaźni. Mam nawet jakiś udział w Jego życiu. Dzięki sportowi oraz mojej osobie poznał Eulalię, z którą potem przeżył kilkadziesiąt lat. Dzięki sportowi- bo ONA mistrzyni oraz rekordzistka świata ( w strzelectwie, olimpijka, gdy jeszcze panie musiały współzawodniczyć w igrzyskach z panami); JA – bo zaprosiłem młodziutką mistrzynię do redakcji, a Bohdan wpadł do pokoju i … taki był początek stadła.

 Lalka, bo tak chętnie zdrabniano jej imię, stała się Olą- zgodnie z intencją Bohdana. Tytuły studiów technicznych uzupełniła „sportowymi”, jako trenerka też dała się poznać z dobrej strony… Została mamą Michała… On o odejściu Bohdana via Facebook poinformował…

 Dla mnie – i dla innych było to bolesne zaskoczenie, ON jakby może przeczuwał, że zbliża się meta. 3 maja opublikował na Facebooku zdania: „Usiłowanie zrobienia porządku w dawnych fotografiach obsuwa lawinę wspomnień... Od prawej: foto z pierwszego spotkania z przyszłą żoną, 13 sierpnia 1966, w redakcji, w dziale sportowym, u Andrzeja Lewandowskiego, czasie wywiadu po zdobyciu dwóch złotych medali na mistrzostwach świata, następne - ja z obrączką na palcu, a więc już po ślubie, powitanie na lotnisku po powrocie z kolejnych zawodów…” I tak dalej; i serial fotograficzny- jeszcze w wydaniu czarnobiałym…

 Cześć Bohdanie! Za wcześnie! Nie spotkamy się już „ Na Rozdrożu”, ani na Jola Cup „u Pawła Deresza”; Olu i Michale- jestem z Wami!
 

  Piłka toczy się żwawo. Ale- nie bez komplikacji.

  Legia pewnie okaże się najlepsza w ekstraklasie, ale kropka na i zostanie postawiona w ostatniej kolejce, To nieźle świadczy o stanie spraw, choć daleki jeszcze jestem od tezy, że motor klubowy już mocno napędza rozwój piłki, Bo przyjdą dla czołówki mecze „europejskie” i wtedy dopiero się dowiemy, ile w podniecaniu się jest racjonalnej oceny, a ile snów o wielkości.

  Sensacje i komplikacje zdarzają się na drugim planie, który … okazuje się pierwszym. Otóż u nas, w strefie spadkowej Ruch ( cóż za tradycja!) ostatnio tylko zremisował z Arką (1:1), co pieczętuje fakt spadku. Z tym, że… podobno jest jasne, że udział w stracie miała akcja z udziałem ręki. Ten, któremu ów wyczyn przypisano „ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza”, a Ruch zapowiada złożenie protestu z żądaniem powtórki meczu od 23 minuty, kiedy to jeszcze prowadzili chorzowianie 1:0. Ciekawe, jak władza piłkarska z tego wybrnie?

  „Ręka" była też na Wyspie. Cytat komentarza: „ Arsenal świętuje pierwszy tytuł w sezonie. W sobotnim finale Pucharu Anglii pokonał na Wembley 2:1 Chelsea. Wiele kontrowersji wzbudziła pierwsza bramka Kanonierów. Jak pokazały powtórki, strzelec gola - Alexis Sanchez - wyraźnie pomagał sobie ręką. Arbiter uznał trafienie dopiero po konsultacjach ze swoim asystentem.…”

  A nie pisałem sto razy, że tak szybko teraz grają, biegają ( i faulują), że oko sędziego nie nadąża? Nie tylko nogi. Nawet, jeśli „oczy” się pomnoży przez kolejnych arbitrów. Bez elektroniki się nie da żyć! Na szczęście FIFA, która ukochała mnożenie sędziów- jakby zaczęła tę prawdę rozumieć. Od „zaczęła” do reguły stosowania droga jeszcze kręta, ale…

  Polsko-futbolowy akcent:

 W Belgii: „Anderlecht Bruksela, z Łukaszem Teodorczykiem w składzie, wywalczył po raz 34. mistrzostwo Belgii. Stało się to na kolejkę przed końcem rozgrywek. Bohaterem mistrzów został właśnie polski napastnik, który strzelił dwa gole w wygranym 3:1 meczu z Royal Charleroi… Dokładnie 833 minuty czekał Łukasz Teodorczyk na kolejnego gola w lidze belgijskiej. Huknął z kilku metrów. Zmierzono, że piłka poleciała do bramki z prędkością 131 km/h. Przełamał się w idealnym momencie, bo zapewnił Anderlechtowi mistrzostwo, a sam może już przymierzać koronę króla strzelców...”

 Niemcy: Mistrzostwo Niemiec po raz piąty z rzędu zdobyli piłkarze Bayernu Monachium. Król strzelców ligi Mistrzostwo Niemiec po raz piąty z rzędu zdobyli piłkarze Bayernu Monachium. Pan Robert jest drugi w tabeli najlepszych strzelców.

  „  Dla mnie Lewandowski jest najlepszym napastnikiem na świecie. Pokonać go to było istne szaleństwo – powiedział Gabończyk Aubameyang. Napastnik Borussii Dortmund w walce o koronę króla strzelców pokonał Roberta Lewandowskiego różnicą jednej bramki. Między zawodnikami przez cały sezon toczyła się zacięta rywalizacja o trofeum. Aubameyang skończył rozgrywki z 31 golami na koncie. "Lewy" miał ich 30. Obaj zawodnicy, dzięki swojemu strzeleckiemu dorobkowi, ustanowili historyczny sezon. Pierwszy raz bowiem od 43 lat, aż dwóch piłkarzy Bundesligi strzeliło przynajmniej 30 goli.”

  Kolarstwo. Z zadowoleniem odnotowuję, że Rafał Majka był drugi w wyścigu dookoła Kalifornii, a długo nawet prowadził; przegrał „czasówką”. Próba indywidualna decydowała też w Giro. Dzięki niej, a był to ostatni etap, ledwie prawie 30-kilometrowy- setne Giro wygrał Holender Daumolin. Drugi 31 sekund za nim, trzeci- 40 sekund, Setki kilometrów, dziesiątki wspinaczek i zjazdów, a na mecie-sekundy!

  Narty. Słońce, lato blisko, a narciarskie sprawy snu nie znają. Adam Małysz znalazł się- i słusznie- wśród tych, którzy mają mieć wiele do powiedzenia w międzynarodowej federacji. I „ Najlepsi skoczkowie na świecie pojawią się na obiekcie im. Adama Małysza w dniach 18-19 listopada (sobota-niedziela) i wezmą udział w dwóch wieczornych konkursach (drużynowym i indywidualnym) - poinformował PZN.” To będzie inauguracja Pucharu Świata. Pierwszy raz w Polsce!

 Dalsza część dotyczy… bielizny używanej przez skoczków. Norwegia oprotestowała, co stosowali Austriacy i … Opis sprawy za norweskim działaczem:  

  „ Austriacy zaprezentowali ostatnio bieliznę jednoczęściową, rodzaj tak zwanego body. Nie wiemy dokładnie o co chodzi, lecz musi w tym coś być, jeżeli po jej zakazaniu wyraźnie było widać na ich twarzach zdenerwowanie i negatywne zaskoczenie. Wygląda na to, że stracili ważną przewagę, jeżeli chodzi o sprzęt" - powiedział w rozmowie z dziennikiem "Dagbladet". ...Protest Norwegii sprawił, że w najbliższym sezonie skoczkowie będą używać bieliznę dwuczęściową, to znaczy spodenki lub majtki i koszulkę" - wyjaśnił. Gazeta opisała innowacyjność Austrii w sprawie bielizny, jako bardzo tajemniczą i przyznała, że kraj ten już od początku lat 80. przoduje w opracowywaniu nowinek sprzętowych, dzięki którym jego skoczkowie osiągnęli wiele sukcesów.”

  Do czego to doszło, że są nawet przepisy regulujące kwestie tak intymne jak desusy. Ale, jeśli trzeba…

 Czytam, z przyjemnością, że nasz minister sportu jest bardzo aktywny w boju z dopingiem farmakologicznym. Ma ważną w tym pozycję międzynarodową, a niedawno brał udział w montrealskich obradach. Widzę więź współczesności z przeszłością w samym miejscu obrad. W tymże przecież Montrealu, w roku 1976 straciliśmy przez doping już zdobyty złoty medal olimpijski! W podnoszeniu ciężarów, za sprawą przewinienia Zbigniewa Kaczmarka. Po dekoracji, po Mazurku- największa w historii startów olimpijskich wpadka rodzimego sportu.

  Przykro wspominać, ale hasło Montreal pamięć uruchamia. I to, że doping to nie tylko sprawa innych  Szarapowej, rosyjskich lekkoatletów... To również groźba, która bez przerwy wisi nad naszą sportową młodzieżą. W Rio udało się zadziałać, gdy zabrzmiał alarm, nie wynik analizy „po”, teraz czytam, że złapali dwóch bokserów mających się za profesjonałów, a teraz podobno skruszonych i dlatego ukaranych łagodnie…

  Czyli- dobrze, że jest Pan bezkompromisowy, Panie Ministrze. Ja też pamiętam, że drzewiej też się u nas starano. Wyścig Pokoju szybko wpadł pod regułą badań antydopingowym; gdy na czele „sportu” stanął Aleksander Kwaśniewski skądś zdołał wydębić chyba setki tysięcy dolarów ( w czasach, gdy 10 dolarów robiło z człowieka panisko w Pewexie), by zacząć budować polskie laboratorium „anty”- wedle norm międzynarodowych…

  Rozwijanie dziś tamtych przyczółków w mądry front, zawsze witam radośnie. I z nadzieją, że może jednak sport jakoś się obroni…