Echa Wydarzeń

Poszukiwanie jakości

ECHA WYDARZEŃ: O piłce- dobrze i ciut gorzej.

 Dobrze- że Polska jest organizatorem mistrzostw Europy do 21 lat. Nie- „z gębą na pączki”- jak mawia Pani Maria, lecz własna „kuchnia”, rodzimy przepis na porządną organizację, urodziwe stadiony i pełne trybuny, które wciąż dają dowody, iż ludziska wciąż wielbią widowisko, które sport może tworzyć.

 Gorzej- bo od gospodarza spodziewam się lepszego grania. Stylowo, z pomysłem, z wyraźnym śladem, że reprezentację specjalnie do tej imprezy przygotowywano.

 Prezes Boniek recenzuje lapidarnie, że „brakuje jakości”. Rzeczywiście duża jest różnica między tym, co już oferuje reprezentacja seniorów, a zespół, który ma być dla niej „kuźnią kadr”. Nie kiedyś tam. Jutro, popojutrze; za umowną chwilę. Zresztą już dwaj z zaprezentowanych znają smak gry w reprezentacji seniorów, co już dowodzi, ze związki obu formacji nie są tylko teoryjką…

  Dotychczas widziałem granie dość prowincjonalne. Jak… telewizyjne gaworzenie relacjonujących. Wart pac pałaca… Sam się łapię na tym, że tak często denerwujący mnie drzewiej szablonami słownymi ( i różnymi „ do boku; wiedzący, co robiący” itd.) dziś jawią się jak Profesor Miodek w porównaniu z pogaduchą przy trzepaku…

 Turniej trwa i będzie lepiej? Mam nadzieję. Choćby tak, jak w ostatnim kwadransie atakowania szwedzkiej bramki…

  Jakoś w ogóle tak się ostatnio dzieje, że temat wymiany sportowych pokoleń wraca. Tu futboliści, który mają dojrzewać do silnej reprezentacji, tam siatkarze, ( którzy tym razem nie znaleźli klucza do elity elit), gdzieś piłkarze ręczni, też dopiero dobijający się do pozycji, która była udziałem ich poprzedników.

  Wymiana pokoleniowa jest w sporcie czymś zupełnie normalnym, ale „jakościowo” ( wciąż za Bońkiem) myśmy tego elementu naturalnego procesu jeszcze nie opanowali w takiej mierze, by wszystko odbywało się płynie, a sportowo- bez strat. Nawet przejściowych…

  Jakoś wciąż wydaje mi się, że za dużą wagę przypisuje się do ewentualnej zmiany trenera ( np. Antiga w siatkówce), a za mało do systemu pracy z czołówką młodzieżową w komplecie.

  Sensacja olimpijsko- „konsumpcyjna”: „Sieć restauracji McDonald's rozwiązała ze skutkiem natychmiastowym kontrakt z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim. Pierwotnie umowa McDonald'sa z MKOl miała obowiązywać do 2020 roku. Swoją decyzję koncern tłumaczy zmianą priorytetów marketingowych. McDonald's był sponsorem MKOl od 41 lat. Ostatnio wydawał na ten cel miliard dolarów za czteroletni okres olimpijski.”

  Czy to znaczy, że w restauracjach będzie taniej? Pewnie-nie, ale MKOl notuje sporą stratę. Powetuje sobie- wiem, ale… miliard to miliard…

  W kolarstwie- ruch. I sponsor zamożny się pojawił ( paliwożercy wniosą na stacjach stosowne opłaty; jak inni w dobro-wujaszkowaniu bankowym). I rowery śmigają aż miło. Pan Rafał Majka jeździ szybko, pani Kasia Niewiadoma oraz pan Michał Kwiatkowski – też zadają szyku w startach zagranicznych. Miłe oraz obiecujące. Tyle, że jednak człowiek jest człowiekiem, a kalendarz startów czasem za dużo o człowieka wymaga, więc… pojawiają się kłopoty. Np. pani Kasia nie stanie do mistrzostw kraju, bo inne starty są ważniejsze z punktu widzenia pozycji w światowej klasyfikacji; pan Michał spróbuje sił tylko w jeździe na czas – odpuszczając wyścig ze wspólnym startem- bo w perspektywie Tour de France, więc…

  Nie krytykuję, nie polemizuję. Człowiek jest tylko (aż) człowiekiem. Nawet szosowiec, a w tej specjalności – mówią- trzeba umieć cierpieć… Po prostu- zauważam. Że mistrzostwa- taka nie bez reszty rewia najlepszych… Może w przyszłości inny termin, inna formuła…

 Ciekawie się zapowiada tegoroczna pełnia sezonu lekkoatletycznego. „W najmocniejszym składzie, z liderami światowych tabel Anitą Włodarczyk oraz Pawłem Fajdkiem, wystartuje Reprezentacja Polski w zaplanowanych na przyszły weekend 7. Drużynowych Mistrzostwach Europy. Zawody od 23 do 25 czerwca odbywać się będą na Stadium Nord Lille Métropole we Francji.”

  Co się dotychczas działo- już jest smaczne. Np. Marcin Lewandowski przebiegł 1500 metrów w 3.34.50. Życiówka, choć siódme miejsce w tym biegu to równocześnie lekcja pokory. Adam Kszczot też jest wciąż bardzo aktywny na średnim dystansie. Kiedyś złote sny- bo specjalności bardzo klasyczne i tłok wielkich indywidualności, teraz jesteśmy w tym towarzystwie. Bardzo widoczni.

  Kończę cytatem z Facebooka. Wycinam, nie redaguję, nie wcinam się w słowa Pana Pawła Czapiewskiego, jego poczucie humoru- jego prawo:

 „Co mają ze sobą wspólnego Adam Kszczot i Marcin Lewandowski ? Do rekordów Polski się jak pies do jeża zabierają …Temu pięć setnych brakuje, tamtemu osiem... Rekord Polski na 800 Adamowi i na 1500 Marcinowi jak psu micha się należą. No, ale szekspirowskie mieć czy nie mieć chyba im bardziej pasuje .Panowie - pobijcie te rekordy i nam (przynajmniej mnie) już dupy nie zawracajcie”…

  Puentuję informacją z aktualnego rejestru rekordów Polski: 800m 1:43.22 Paweł CZAPIEWSKI, Lubusz Słubice ,17.08.2001 Zurych… Czyli- taki recenzent, to dużo więcej niż recenzent… I taka zachęta!