Echa Wydarzeń

Polska młotem sławna...

ECHA WYDARZEŃ: Piszę, gdy do mety lekkoatletycznych mistrzostw świata zostały jeszcze końcowe konkurencje.. Ponieważ są w nich rodacy- może być tylko lepiej niż jest, a jest bardzo dobrze. Mamy reprezentację w czołówce medalowego bilansu (przed niedzielą już siedem), mamy młociarski duet mistrzów świata, mamy wrażenie, że w zespole panował duch wojownika.

  JAK- w miotaniu młota, kiedy to faworyci mieli kłopoty- pani Anita z kontuzją, pan Paweł trochę z sobą, ale klasa sportowa plus siła charakteru o ambicji pozwoliły umowne rafy przenieść w czas „przeszły pokonany”. A dobry przykład pociągnął partnerów i przyciągnął jeszcze dwa medale, brązowe…

  JAK – w kilku przynajmniej występach na bieżni. Mistrzostwo taktyki chłodnej głowy, by potem odważnie rzucić na szalę wszystko „co fabryka dała” ( cytat z żargonu pewnego sprawozdawcy) i ryzykiem się nie przejmować. Czy zawsze dało to powodzenie, czy też gorycz przegranej stały się udziałem- drugorzędne. Wobec nastroju walki, nie chęci dobiegnięcia, gdy widoczniejsze role zostawi się z góry rywalom.

 Jakże inne w takim klimacie jest nawet późniejsze biadolenie uradowanego wice Adama, że może gdyby swój piorunujący finisz zaczął kilka metrów wcześniej- to może byłby mistrzem, nie wice… A przecież latała pewnie gdzieś „ z tyłu głowy” świadomość, że wcześniejsze natarcie mogło też skutkować „odcięciem prądu”- jak z liderką finału 400 metrów, czy z przesławnym Boltem w sztafecie, gdy gra ryzykiem przyniosła kontuzje zamiast medali…

 JAK- w boju tyczkarskim, JAK w uporze pani Kamili na skoczni, JAK… wtedy, gdy widziałem łzy wzruszenia w wywiadach telewizyjnych, bądź żalu, że … mogło się rozwinąć pomyślniej…

  Nie wyczerpuję listy, a była dłuższa. Nie chcę też wpaść w tanią dydaktykę, po prostu dzielę się osobistym wrażeniem. Było fajnie, było satysfakcjonująco, świat znów poznał NAS z dobrej strony… I nie ma po co Panno Zosiu ( to na adres panny Sofii E., która walnęła się na Facebooku samokrytycznie w dziewczęcy biust), przepraszać, jeśli na bieżni dało się z siebie wszystko, co było do dania… Za rok-dwa inne będą przepraszały, że się Pani dały wyprzedzić... Taka jest logika rozwoju, także sportowego.

  Jakie mistrzostwa? Bardzo ciekawe. Kadrowo przetrzebione przez zarzuty dopingowe ( brak m.in. reprezentacji Rosji), ale… Chcę wierzyć, że tym razem walka z niedozwolonym wspomaganiem wygrała i za jakiś czas nie przyjdzie wieść, że znów jakiś czy wice jest be, bo…

  W czołówkach działo się, oj działo. Najważniejsze jest to, że za większością ważnych wyczynów stały wyniki pierwszej jakości. Wygrywało się ( a czasem i przegrywało) z tzw. życiówkami, albo najlepszymi wynikami w sezonie 2017. Wyjątkowo było inaczej- zwycięstwo w rywalizacji pan na 400 metrów pieczętował wynik gorszy niż pani Ireny Szewińskiej w Montrealu (1976!), a triumfator biegu przeszkodowego zdecydowanie „przegrywał” z Bronisławem Malinowskim z roku olimpijskiego 1980 ( o jeszcze starszym rekordzie Polski nie wspominając), ale … większość reguł ma przecież wyjątki… Z tym, ze „wyjątki” przypomniane mają wymowę coraz mocniejszą a nie przykurzoną latami…

  Zostanę przez kilka jeszcze zdań na naszym podwórku. Dobre słowo o trenerach. I to w czasach, kiedy tak chętnie wielkiej szkoleniowej mądrości upatruje się w imporcie. Pani Anita- trener rodak, pani Malwina Kopron ( brąz w młocie)- też, do tego własny dziadek; pan Fajdek i pan Nowicki- również pod krajową dyrygenturą trenowania. Ba, więcej- obu panów, mistrzów sportu ludzi bardzo silnych szkolą kobiety- panie Jolanta Kumor i Malwina Wojtulewicz; a mówią, że płeć piękna to sama łagodność… Z samej „łagodności: to się 80 metrów nie rzuci…

  I jeszcze sygnał, ze wciąż są związki stanu sportu młodzieżowego z liczbą kandydatów na mistrzów. Przypominam: Adam Kszczot i Piotr Lisek mają medale mistrzostw świata, a także… zapis w kronice Czwartków Lekkoatletycznych. Gdzieś się przecież zaczyna droga ku mistrzostwu…

  Finalizuję kontur refleksji.

 Widownia. Wspaniała. Bo trybuny wypełnione, bo w reakcjach życzliwość dla wszystkich rywalizujących, bo znajomość zasad i ducha widoczna. Doping, żadnych tam gwizdów, gdy rywal „naszego” staje w szranki; cisza, gdy tylko zapali się tablica z wezwaniem, by stadion umilkł. Pełne trybuny-pełna kultura. Tylko naśladować…
  Sprawozdawanie telewizyjne. Koledzy, czasem i przyjaciele, więc należy się dobre słowo. Ale … nie tylko. Obieżyświaty, zasób wiedzy i refleksji, rutyna… To zazwyczaj wspiera, ale czasem i znieczula. Gdy wspomnienia i pogwarki oraz gierki słowne, tzw. ciekawostki biorą górę nad informacją. Rozumiem ( choć tez nie bardzo, bo podobno południowi sąsiedzi dali sobie z kasą radę, a sportowo tez zaliczyli dobry start), że trzeba ruszyć oszczędności, jeśli się chce mieć – poza standardem- obraz tego, co nas szczególnie interesuje. Ale, jeśli kasa dziurawa ( nie uwierzę, bo czytam o wielkich wsparciach) i obraz obejrzymy z opóźnieniem, to po to mam oczy i usta sprawozdawcy, bym szybko wiedział, co, kto, jak. Biadolenie, że realizator, że „zobaczymy w powtórkach” niczego nie załatwia. Oczy i usta, Przyjaciele! A w ogóle, to jakaś dziwna jest ta szkoła sprawozdawania telewizyjnego. W piłce zalew słów, ( kto-do kogo), gdy akurat wszystko widzę, w lekkiej … No, nie czepiam się już…

 Pozycja „inne”:

 Primo- dziwuję się, że zamiast zostawić sprawę elektoratom, konkurencji wewnętrznej i trochę biologii tak aktywnie wziął się minister oraz ustawodawca za działalność lustracyjną. Kto może, a kto nie może współrządzić- np. w związkach sportowych. Ciekawe, co powiedzą – jeśli w ogóle dadzą głos, bo może minister już z nimi skonsultowała, w co śrdnio wierzę- międzynarodowe federacje, które dla związków są władzą programową i organizayjnie nadrzędną.

 Secundo- cieszę się, że mamy reprezentację piłkarską coraz wyżej w rankingu FIFA ( piąta), bo to nie tylko zadowolenie, lecz też lepsza podstawa dla przyszłych losowań.

  Tertio- Nie podniecam się ani nasza liga kopaną, ani transferami, ale coś zacytuję :

„222 miliony euro - tyle PSG zapłaciło Barcelonie za Neymara, od kilku dni najdroższego piłkarza świata. Kwota transferu robi ogromne wrażenie, szczególnie, jeśli porównamy ją z wartością piłkarzy występujących na polskich boiskach. Okazuje się, że Brazylijczyk kosztuje więcej niż... wszyscy piłkarze z trzech najwyższych klas rozgrywkowych w naszym kraju. W sumie 1489 zawodników, występujących nad Wisłą, wartych jest "zaledwie" 194 miliony euro.” Dziękuję-postoję…