Echa Wydarzeń

Słowo na urodziny

ECHA WYDARZEŃ: Zacznę od uśmiechu. Polscy koszykarze pokonali w ważnym turnieju Rosjan. To wielkie osiągnięcie oraz dobra wróżba. Może wreszcie dawny as asów, a mój przyjaciel- Andrzej Pstrokoński będzie mógł zawiesić biadolenie, że obecna reprezentacja to zupełnie inna półka niż ta, której był jedną z ozdób.

  Dobrze by było, bo przecież koszykówka to sport piękny, widownia go kocha, a atrakcyjność grania jest też magnesem dla sponsorów i reklamodawców.

 Kiedyś grywano w każdej szkole, nie tylko w salach- jak dziś- także na powietrzu, więc dopływ kandydatów do tzw. wyczynu odbywał się rzeką, nie strumyczkiem… „ Za to” dziś mogą ciągnąć magnesy komercji, jak to w sporcie, który poza pasją jest też zawodem. Ale-po warunkiem, że się dobrze gra…

 Leci owa jaskółka odnowy? Nie tylko nad Hamburgiem, gdzie był ów turniej, lecz w ogóle nad naszą reprezentacją? Nie tylko nad Panem Marcinem Gortatem z solówkami za wielką wodą…?

  Kronikarze przypominają, że Robert Lewandowski ma urodziny. 29 latek. Najlepszości – Kapitanie Reprezentacji! Bez Pana ten zespół teraz dzielnie zbierający punkty w eliminacjach mistrzostw świata były pewnie o 20-30 procent gorszy. W grze zespołowej liczą się przecież także soliści oraz dyrygenci. A przy okazji najlepszych życzeń, także drugi nurt przez kronikarzy przypomniany.

 Przeczytałem w Interii:

 „Karierę zaczynał w Partyzancie Leszno, gdzie pracował jego ojciec. Później była Varsovia, Delta Warszawa i drugi zespół Legii. W klubie z Łazienkowskiej nie dostrzegli w nim drzemiącego potencjału, bo w 2006 roku został sprzedany do Znicza Pruszków za 5 tysięcy złotych. W Legii chyba do dziś plują sobie w brodę, jak mogli wypuścić z rąk taki brylant. W Pruszkowie kariera "Lewego" nabierała rozpędu. Został królem strzelców trzeciej i drugiej ligi. Mając niespełna 20 lat trafił do Lecha Poznań, gdzie znów zachwycał swoimi snajperskimi umiejętnościami. Z "Kolejorzem" sięgnął po mistrzostwo Polski, Puchar Polski i Superpuchar Polski. Stało sie jasne, że Lech długo go nie utrzyma w swoich szeregach. Po Lewandowskiego zgłosiła się Borussia Dortmund, która w czerwcu 2010 roku kupiła go za 4,5 miliona euro. A cztery lata wcześniej kosztował 5 tysięcy złotych….”

  Pouczająca jest ta: „lekcja sportowego dojrzewania”. Czy jednak jako komplement dla systemu, z którym w dniu powszednim rodzimej piłki mamy do czynienia? Nie odpowiadam na pytanie, które sam sobie zadałem. Ostatnio „odpowiadają” piłkarze Legii, podobno najmocniejszego, najzasobniejszego i najlepiej zorganizowanego klubu w kraju. W europejskich rozgrywkach właśnie potknęli się na drużynie z Kazachstanu, potem ledwie zremisowali na swoim boisku z drużyną z Mołdawii… Po kiepściutkim graniu, więc sprawdziła się słuszna teza, że dziś nie ma dawnego podziału na faworytów oraz „kelnerów”, lecz też okazało się, że…poglądy o własnej sile czas zweryfikować...

 Więcej dziś słów o „teatrach”, które organizuje widownia, o karach, które wymierza UEFA niż komplementów za poziom grania… I gdzieś się pojawia związek przykładu Pana Roberta z marzeniami, by wreszcie dojrzewalnią zaczęły być też kluby i stadiony ligowe…

  A przy okazji- znów widzę słuszność porzekadła o łasce, która na pstrym koniu jeździ…. Jakże sławiono ( także w portalach i mediach) trenera Jacka M, którzy wziął drużynę w złym stanie, tchnął w nią ducha ofensywy oraz pomógł przeskoczyć rów kryzysu. Zapanował nastrój, że „przyszło nowe” i już nie odejdzie… Teraz znajduję raz i drugi nutkę żalu do trenera… Bo był taki dobry, a tu Kazachstan z Mołdawią… Nie lubię za łatwych ocen. Ani gdy zwycięstwa, ani gdy porażki…. Za mało wiemy, co za kurtyną…

 Rozwijam sygnał. Gdy związek siatkówki brał rozwód z p. Antigą, jako trenerem reprezentacji – odnosiłem wrażenie, że jest jakaś fałszywa nutka, bo facet sympatyczny, „ z sukcesami”, więc…. Dopiero po zmianie kadrowej, z wywiadów dowiedziałem się, że „ na warsztacie”, w dniu powszednim nie wszystko było na miarę ocen oficjalnych…

  Lekka atletyka- w kolejnych odsłonach:

X Adam Kszczot został wybrany do komisji zawodniczej Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF). Srebrny medalista w biegu na 800 m był w gronie 15 kandydatów. Głosowali zawodnicy biorący udział w londyńskich mistrzostwach świata. Warte podkreślenia i zapamiętania. Nie tylko jako zaszczyt, po pierwsze – jako formalny wyraz uznania kolegów i rywali za aktywność poza bieżnią, we wspólnym interesie.

X Ponad 1,2 mln zł zarobili podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Londynie reprezentanci Polski. Modne jest zaglądanie bliźnim do kieszeni, więc… zajrzyjmy:

 „ Najbardziej wzbogacili się złoci medaliści w rzucie młotem Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek, którzy otrzymają czeki po 60 tys. dolarów (ok. 215 tys. zł). Włodarczyk chciała nad Tamizą poprawić własny rekord świata, ale przeszkodziła jej kontuzja palca. Gdyby się to udało, wówczas otrzymałaby dodatkową nagrodę w wysokości 100 tys. dolarów… Srebrny medal, czyli ten, który wywalczył Adam Kszczot (RKS Łódź) w biegu na 800 m i Piotr Lisek (OSOT Szczecin) w skoku o tyczce,wyceniony został na 30 tys. dolarów. Z kolei brązowe - młociarzy Wojciecha Nowickiego (Podlasie Białystok) i Malwiny Kopron (AZS UMCS Lublin) oraz skoczkini wzwyż Kamili Lićwinko (Podlasie Białystok) - na 20 tys. dolarów. Taką kwotę, ale do podziału, dostaną także 400-metrówki, które dobiegły trzecie w sztafecie 4x400 m. W tej samej konkurencji, ale w rywalizacji mężczyzn, Polska zajęła siódmą lokatę, więc zawodnicy mają do podziału 6 tys. dolarów. Najbardziej zapracowaną zawodniczką mistrzostw w polskiej ekipie była Angelika Cichocka (SKLA Sopot)- miała sześć biegów, dostała się do finałów na 800 i 1500 m, w których zajęła odpowiednio szóste i siódme miejsce. To wyceniono na 11 tys. dolarów.” „Czeki z IAAF otrzymają także: z piątych miejsc tyczkarz Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), kulomiot Michał Haratyk (AZS AWF Kraków) i dyskobol Piotr Małachowski ( Śląsk Wrocław) - po 10 tys. dolarów. Szóste lokaty były warte 6 tys. dolarów, a taka kwota powinna wpłynąć na konta trójskoczkini Anny Jagaciak-Michalskiej i młociarki Joanny Fiodorow (obie OŚ AZS Poznań). O tysiąc dolarów mniej zarobili dyskobol Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki) i chodziarz Rafał Augustyn (Stal Mielec). Ósmy w pchnięciu kulą Konrad Bukowiecki (PKS Gwardia Szczytno) wzbogacił się o 4 tys. dolarów.”

 Popracowali, więc mają… Przy okazji: warszawski Memoriał Kamili Skolimowskiej zgromadził 35 tysięcy widzów. Czyli – dobra, wdzięczna pamięć plus medale mistrzostw świata to dobry magnes…