Echa Wydarzeń

Narty i ...desusy

ECHA WYDARZEŃ: Najpierw coś z życia sportowo-związkowego.

 X Pisałem, ze ongisiejszy wiceprezes związku narciarskiego uznał, iż zamiast poddać się lustracji ( ustawa, do której minister sportu przekonał parlament) wolał listownie podać się do dymisji. Teraz doczytałem się, że drzewiej był młodszym oficerem WOP, a teraz to bywa karalne… Nawet, jeśli jakieś przewiny są błahe…

 Nie komentuję, choć swoje zdanie (odmienne od ministerialnego) o lustracyjnych przeglądach- „ z automatu” - w środowisku sportowym mam!

  X PZN ma kłopoty. Prezes Apoloniusz posłuchał prawie legendarnego pana Hofera i znów wprowadził w obieg dyskusji oraz propozycji skakanie na nartach na „Narodowym”.

Pan H. lubi być reklamowany, ale pan prezes ( też kocha uśmiechy do kamer i ubiory z reklamami) jakby uległ za łatwo. Szybko odpowiedział minister sportu: „Skoki narciarskie na stadionie? Proponuję, by związek skupił się lepiej na zbudowaniu długoletniej strategii szkoleniowej w sporcie młodzieżowym dla przyszłych mistrzów..."

Tak to pomysł pada, bo „Narodowy” to przecież sfera wpływów administracji…

  X Kłopoty ma też związek kolarski. Aktywność obecnego  zarządu PZKol spotkała się-sygnalizowałem- z różnymi wewnętrznymi oporami. Zrezygnował ważny sponsor, są dymisje, długi nie chcą maleć… I też jest reakcja ministerialna,: „Do wyjaśnienia” zawieszone współfinansowane – ze strony resortu, apel o dymisję zarządu, zaproszenie prokuratury do przyjrzenia się obrazowi…

   Ze świata futbolu:

 X Nie żyje Janusz Wójcik. Znałem. Za wcześnie odszedł! Wiele wydarzeń w piłce związało się z Jego osobą- także olimpijskie srebro w Barcelonie, bo prowadził tamtą drużynę. Wiele ostrych, często kanciastych, a publicznych wypowiedzi i przedziwnych sytuacji Jego współautorstwa zapisało się w pamięci. Osoba nadzwyczaj barwna, z dyskusyjnością włącznie. Ale to nie czas by ten drugi wątek rozwijać. Szkoda, za wcześnie…

  X Nasza reprezentacja spadła na siódme miejsce w rankingu FIFA. To nie ma znaczenia dla losowania finałów mistrzostw świata- pierwszy koszyk i tak już jest. Niezależnie od gadań- tu i tam- w tzw. wielkim świecie piłkarskim, że pozycja w rankingu jest sztuczna, bo PZPN tak pokombinował z terminami meczów, że dopiero, gdy bój o koszyk został zamknięty zaczęło się granie towarzyskie- szkolne, ryzykowne, w osłabionym składzie. Niech sobie gadają, a jest jak jest… Spadek w rankingu, awans do puli finałowej oraz dobra pozycja startowa w losowaniu. 1 grudnia.

  X Jest znak zapytania, w związku z finałami: „ Peruwiańska gazeta "Libero" poinformowała, że powstał projekt, który sprawiłby, że Peruwiański Związek Piłki Nożnej znalazłby się pod kontrolą państwa. Taka sytuacja jest z kolei niedopuszczalna przez FIFA. Światowa federacja mogłaby zawiesić kadrę Peru, a to mogłoby skutkować nawet wykluczeniem z mistrzostw świata. O projekcie poinformowała Paloma Noceda, przewodnicząca Komisji ds. wychowania fizycznego, młodzieży i sportu. Włoskie media, w tym "La Gazzetta dello Sport" i portal football-italia.net podają, że FIFA jest zaniepokojona wydarzeniami w Peru i poprosiła już tamtejszą federację o wyjaśnienia.”

 Fakt, międzynarodowe federacje bardzo nie lubią, gdy ich ekspozytur ( związki narodowe) wtrącają się władze administracyjne państw… Też miewaliśmy z takimi reakcjami do czynienia.

 Włosi podobno zwietrzyli nawet szansę- w eliminacjach awans przegrali. A nie oni a zapewne Nowa Zelandia by zajęła miejsce Peru, w przypadku wykluczenia. A czy to w ogóle wchodzi w rachubę? Kiedyś, i to w mistrzostwach Europy zdarzyło się wykluczenie po eliminacjach. Reprezentacji ówczesnej Jugosławii odebrano szansę, bo tam toczyła się wojna. Przypominam: do udziału dopuszczono wówczas Duńczyków. Zebrano drużynę złożoną z odpoczywających po sezonie na plażach piłkarzy i ona ograła wszystkich…

 Historia wciąż dobrze pamięta tę sensację. My też, jako że w wygranych w końcu eliminacjach do tych mistrzostw reprezentacja Polski też pobrała lekcję od Duńczyków… 0:4!

 Znalazłem w mediach ciekawy dyskurs. Sprawa stara jak sport, ale … wciąż podnoszona. Otóż napisała w sieci młodziutka lekkoatletka, już z sukcesami, choć metrykalnie dopiero kandydatka na mistrzynię, że na zakończenie bardzo dobrego sezonu dostała od klubu „6 gustownych szklaneczek, a parę tygodni wcześniej od ministerstwa sportu otrzymałam smycz, notes i długopis”… Najmocniej zabrzmiało zakończenie wpisu: „ … Chyba czas przerzucić się na piłkę nożną…”

 Wypowiedź ma reakcję. Posła, niedawnego mistrza rzucania młotem, Szymona Ziółkowskiego: „Szkoda, że nie docenia się talentu i pracy. Pamiętam jak w 1989 roku, za poprawienie rekordu okręgu w mojej kategorii wiekowej, otrzymałem od prezesa mojego klubu słuchawki do walkmana, nie miałem walkmana, Takie były czasy, ale muszę przyznać, że to była jedna z najważniejszych moich nagród. Za złoty medal olimpijski moje miasto rodzinne, Poznań w osobie prezydenta Grobelnego obdarowało mnie kolorowym telewizorem i parasolem. Zostałem też wybrany sportowcem pięćdziesięciolecia Głosu Wielkopolskiego, za co nagrodą był odtwarzacz mp4 i do tego zepsuty. Tak więc róbmy swoje…”

 Dyskusji nie podejmuję, Ledwie sygnalizuję, że jest. Także w tle wielkiego sportu.

  Sensacje i dziwadła. To na koniec wpisu:

  BOKS: „Brytyjskie media podkreślają, że to najkrótszy pojedynek mistrzowski w historii pięściarstwa. Ale skoro wygrywa się w zaledwie 11 sekund - nie może być inaczej. Tym wyczynem popisał się bokser z RPA Zolani Tete. Zawodnik z Republiki Południowej Afryki rywalizował w Belfaście ze swoim rodakiem Siboniso Gonyą o obronę pasa mistrza świata IBF w wadze koguciej. Pierwszy i zarazem decydujący cios Tete wyprowadził w piątej sekundzie. Sędzia rozpoczął liczenie, ale widząc, że Gonya leży na plecach bez ruchu, szybko je przerwał i natychmiast wezwał personel medyczny. Nokaut ogłoszono po 11 sekundach.” Obejrzałem film. Fakt, jeden cios, zadany jakby od niechcenia i już? Dziękuję za takie rekordy!

  NARTY: Konkurs skakania, z widocznym polskim udziałem. Dyskwalifikacje w …kwalifikacjach: „Kobayashi miał źle dobraną bieliznę termiczną, pod kombinezonem, która ma za zadanie utrzymać prawidłową temperaturę ciała w czasie aktywności fizycznej. Przepisy FIS mówią, że wszystkie jej warstwy nie dość, że muszą przylegać do ciała, to nie mogą być grubsze niż trzy milimetry. U Japończyka było inaczej…” To już w majtki zaglądają?