ECHA WYDARZEŃ: Wyznaję z pokorą: nawaliłem! Pokonało mnie lenistwo, z którym wcześniej rzadko, ale czasem dawałem sobie radę. Odpuściłem wizytę basenową. Byłem wczoraj, pójdę jutro, ( jeśli ... wygram z sobą). Zachowuję w pamięci wczorajszy obrazek. Pływała młodziutka nauczycielka wf, a na drugi sąsiadujący tor wskoczył młodziak- na oko gimnazjalista, Cóż on wyprawiał, w ramach prób poderwania pani Beatki. Wyprzedzał, zwalniał, prowokował do wyścigu. A ona- nic. On wreszcie sfinalizował pobieranie nauk. Postał po jednym, drugim nawrocie, pooddychał głęboko i... spasował. A ona - dalej, swoje dwie godziny dziennie. Pośmiałem się w duchu, jako że miewam podobne doświadczenia. Jak ktoś myśli, że stary facio udaje pływaka i trzeba mu dać w kość, a po pewnym czasie, ja płynę dalej a młodziutki konkurent ( czasem - tka) idzie do szatni na ostatnich nogach. Mimo, że daleko mi do metryki oraz urody pani Beatki i pływam w seansach ledwie 90- minutowych.
Po co to wyznanie? Żeby je zderzyć z GUS-owską prawdą, że... Cytuję:
„Rośnie nam pokolenie grubasów z wadami kręgosłupa - ostrzega dr Wincenty Śliwa z Politechniki Wrocławskiej. Z jego badań wynika, że 20% młodych osób cierpi na nadwagę, a w ciągu ostatnich 20 lat ich liczba wzrosła o połowę". Dalej: „aktywność fizyczną podejmuje zaledwie 37% społeczeństwa i zazwyczaj tylko raz w miesiącu". Dlatego potem jest... jak jest. A walka o pokonanie kilku dziurek w pasku i nadmiarem cukru we krwi też czasem staje się beznadziejna...
Dalej o sylwetce i tym, co z nią związane. Świetny trener, chyba czołowy w kronikach naszej koszykówki mówił mniej więcej tak: „ Miarą oceny naturalnego talentu jest m.in. próba w wyskoku dosiężnym. Kto wyżej- tego warto ostro szkolić. Tyle, że jest jeszcze drugie kryterium oceny- jak wygląda ów wyskok w końcowej części meczu; bo dwa razy to prawie każdy potrafi..." I ćwiczył w tym podopiecznym do upojenia; niech biadolą, że nudne, ale niech jeszcze po meczu mogą skakać wysoko. Jak w siatkówce. Sztuka wzbić się w wyskoku ponad rywali, ale nie raz, nie dziesięć razy, ważny może będzie setny raz... Wagner kazał ćwiczyć w pasach z ołowianą wkładką. Żeby w treningu było trudniej, za to w piątym secie meczu przychodziło z minimalnym wysiłkiem.
Talent to talent, ale dopiero trening czyni mistrza. W badaniach dawnej kadry bokserów socjolog zapytał jednego z tuzów, jaką część sukcesów przypisuje talentowi. Odpowiedział zgoła filozoficznym pytaniem: „ A co jest talent"? I wyjaśnił, że w jego przypadku może tylko chodzić o zdolność do podjęcia trudnej pracy..
Mamy piłkarzy. Sprzedawanych, kupowanych za miliony; stawianych wysoko nad wszystkimi poprzeczkami porównań. A jacy są- w relacjach wyżej sygnalizowanych? Niech mówią przykłady!
Najpierw coś z obyczaju: „Polscy piłkarze w większości nie prezentują wysokiego europejskiego poziomu? Bo nie są przyzwyczajeni do ciężkiego treningu i nie dbają o swoje zdrowie. - Po meczu z Barceloną jeden z piłkarzy Wisły pił sobie piwko na schodach klubowych - zdradza Grzegorz Mielcarski. A mówi to ktoś z wnętrza, kto sam ma za sobą świecącą karierę na boisku...
Cytat: „Zapuszczenie" polskich piłkarzy potwierdza Remigiusz Rzepka, którego klinika prowadzi badania motoryczne kilku polskich zespołów piłkarskich. FMS (Functional Movement Screen) to główne badanie. Składa się z serii siedmiu ćwiczeń sprawdzających podstawowe przygotowanie ciała do wysiłku. Każde oceniane jest w skali 0-3. Maksymalna ocena to 21.
- W Polsce nie spotkałem piłkarza, który zebrałby "oczko" - mówi Rzepka. Dodaje również, że był świadkiem, jak czołowy pomocnik ligi... miał problem z wykonaniem prawidłowego przysiadu.
Dalej. Cytaty: „Otyli, ze sporą tkanką tłuszczową, często bez umiejętności zrobienia nawet przysiadu. Tak wygląda obraz polskiego piłkarza grającego w rodzimej Ekstraklasie...". ..." Na Zachodzie dopuszczalna granica wynosi 8 proc. W Polsce nie wszyscy jej się trzymają - w naszej Ekstraklasie grają tacy, u których stwierdzono nawet 17 proc. tkanki tłuszczowej." Dlatego więcej kontuzji, mniejsza odporność na wysiłek i stres, gorsza wytrzymałość oraz w ogóle- prowincjonalne granie. Bo nie było treningu jak należy, więc i mistrza ze świecą szukać. Prawda święta, ale jakże łatwo przychodzi udawanie, że jest inaczej. Czytam teraz np. o kompletowaniu kolejnego sztabu. Że finansowe żądania za wysokie. Ze dwie pensje prezydencko-premierowskie za trenowanie bramkarzy, z 15-20 emerytur uważanych za niezłe- za jakąś posadę pomocnika; a ile to średnich pensji, ile nauczycielskich...? I co? Taka kupa pieniędzy, żeby sportowa edukacja była jak za króla Ćwieczka? Żeby tkanki tłuszczowej było o tyle ile jest- nie od dziś, ani nie od wczoraj? Żeby odporność, wytrzymałość, szybkość, siła „ tych z zachodu", była wciąż czymś z innego świata...
Nawiasem: ciekawe, jak się mają- do piłkarskich portfele trenerów tych naszych sportowców, którzy dają autentyczne dowody przynależności do światowej czołówki? I jak wygląda ich szkolenie?
Ach, chciałoby się zaśpiewać "Gdzie są chłopcy z tamtych lat....czas zatarł ślad", albo zakrzyknąć "Gdzie te chłopy...no gdzie?...nie ma, nie ma, nie ma...". Czyli dalej buszujemy po dnie. Kto nas podniesie? I czy jeszcze warto? To jest śmierć kliniczna polskiej piłki nożnej. Czas odłączyć aparaturę.
Pozdrawiam.
autor (Login WP): wieniumorski
blog: kapitanwien.bloog.pl
Tak,nadwaga i tłuszcz z wieńcówki robi bluszcz .Ja kiedyś w młodości pływałem w sekcji i do dzisiaj wiem jak to wpływa na zdrowie.Teraz niestety już tylko od czasu do czasu bo taka mam pracę że trudno mi się na basen wybrać,chodzi o porę.Masz rację, młode koguty z reguły robią wiele krzyku i zamiast efektu zabrzmi kukuryku-pozdrawiam.
autor: wibo
blog: wibo.bloog.pl
Oj, poczulam cos na kształt wyrzutow sumienia i moze zapiszę się na basen;)Pozdrawiam serdecznie:))
autor: czarodziejka
Przyznaję się bez bicia - nie umiem pływać. Będąc dzieckiem topiłam się w Jeziorku Czerniakowskim. W 5 klasie miałam naukę pływania. Trener na siłę chciał mnie wrzucić do basenu. Nie dałam się - UGRYZŁAM GO! Była to pierwsza i ostatnia osoba pogryziona przeze mnie.
Pozdrawiam.
autor: hanula1950
blog: hanula1950.blox.pl
czytałem o pomiarach tłuszczu u pikarzyków:(. Lenistwa nie ganie, bo z uprawiania sportu jak robot przyjemność średnia, po dniu, czy kilku przerwy smakuje wszystko lepiej.
Ja wróciłem z 15tki z kijami, ja nordicowałem, szwagier z NY obok truchtał, ale żeby nie było za dwie godziny idziemy trenowac inne mięśnie:)
autor: Randdal
piątek, 12 marca 2010
Licznik odwiedzin: 156777
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
jako dziennikarz ( sportowy)- przez "ładnych parę lat"- nie widzę powodu do zachowania dzisiejszej refleksji dla siebie. "Echa wydarzeń" - to kontynuacja felietonu dawniej prowadzonego.
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: