Echa Wydarzeń

Najwyższe loty

ECHA WYDARZEŃ: Wielką przyjemność sprawiła mi wiadomość, że szybownik Sebastian Kawa został mistrzem świata. W klasie standard, na niemieckim szybowcu. Ale Polak- co najważniejsze, i - co też bardzo ważne- dziesiątki innych wcześniejszych światowych sukcesów odnosił na rodzimej produkcji szybowcach. A pan Kawa ( rocznik 1972), od 2003 roku wygrał wszystkie najważniejsze zawody szybowcowe, w jakich uczestniczył. Zdobył w tym okresie 5-krotnie tytuł mistrza świata i dwukrotnie mistrza Europy! Na szybowcach podbija też rekordy, wygrywa zawody pod względem szybkości... Wcześniej także był świetnie znany, i poważany w sportowym światku. Szybowcowym, ale nie tylko. Uprawiał żeglarstwo. Też na poziomie wysokiego wyczynu sportowego.

  „Przy okazji" został jeszcze lekarzem. Ginekolog-położnik.  Praktykuje zawodowo.  Podczas mistrzostw świata, triumfatorem tej klasy szybowców po raz ostatni był Jan Wróblewski. W roku... narodzin swego następcy. Czyż to też nie podkreślenie wymiaru wyczynu?

 Warto tu przypomnieć, co dawniej rzekł ponoć pan Kawa -senior. Tomasz. Też z lotniczego światka. W genach synowi TO przekazał. Nic tak dobrze nie przekonuje jak rodzicielski przyklad. Miał pan Tomasz szybowcową pasję określić tak: „Samolot sam lata. Zupełnie sam - bez silnika i paliwa - lata tylko szybowiec. Jest więc najdoskonalszym samolotem. - Naprawdę lata się tylko szybowcem. To piękno i emocje. Trudne do opisania i żeby to zrozumieć, trzeba spróbować ...

 A gdy się już spróbuje... Dziś czytam wezwania, by Aeroklub RP szybko podjął starania o nagrodzenie naszego mistrza Medalem Lilienthala. Tym, który od roku 1938 FAI (międzynarodowa federacja) przyznaje najlepszemu. Jestem pewien, że Aeroklub już taki wniosek wystosował, a polska lista nadzwyczaj zasłużonych znów się wydłuży. To jedynie sprawiedliwe podsumowanie tej kariery; mimo że pewnie potrwa jeszcze długo...

  Warto sobie- to na marginesie wspomnianego wyczynu tę listę trochę, z polskiego punktu widzenia, przypomnieć. Nie samą piłką świat żyje, nie tylko futbol musi stanowić o sławie...

 Pierwszy w świecie „Lilienthal" - dla Tadeusza Góry. Przyznany za rekord z maja 1938, wręczony ... po wojnie. Tę przelatał Góra jako bojowy pilot myśliwski w polskich jednostkach RAF. Potem latał jeszcze długo, długo. Uczył latania innych. Pożegnał świat jako generał w stanie spoczynku...

 Nr 2 - Pelagia Majewska. W roku 1960. Wspaniała szybownicza, urodziwa pani. Pilot-zawodowiec. 8100 godzin w powietrzu, w tym 3600 na szybowcach. 17 rekordów świata. Trzecia w historii szybowniczej zdobywczyni złotej odznaki z kompletem diamentów. Zginęła w Lizbonie, w katastrofie lotniczej. Dla upamiętnienia osoby- FAI ustanowiła medal im. Pelagii Majewskie. Za osiągnięcie roku otrzymuje medal najlepsza w świecie szybownicza... 15 lat później „Lilienthal" dla Adeli Dankowskiej. Też wielce urodziwa mistrzyni latania. A przyszedł też dla niej czas, gdy szefowała sejmowej komisji „sportowej"...

  Edward Makula, Jan Wróblewski- arcymistrzowie latania na szybowcach. Nie tylko. Jeśli pamięć nie zawodzi- Edward Makula był jeszcze szefem personelu latającego w „Locie"...

2004 - Janusz Centka, a w roku 1992 Franciszek Kępka. Pamiętam go dobrze, uśmiechnięty, zawsze chętny do rozmowy. Dla dziennikarza- rarytas.

  Też latanie miał w genach. Franciszek- jak tata, też świetny pilot oraz nauczyciel latania... "Nie ściągaj drążka do pępka - mówi kierownik Kępka" - żartowano podobno w światku awiatorów....

 Franciszek - senior pierwszy raz wziął juniora ( na kolana) do kabiny szybowca, gdy ten miał... 6 lat. I tak już zostało. Półlegalnie. 10- latek odbył pierwszy samodzielny lot. Na ojcowską odpowiedzialność. Gdy zaś w roku 1952 Warszawa przyjmowała światowy zlot młodzieży, ktoś wpadł na pomysł, by Kępka-junior otworzył pokazy lotnicze na Okęciu. Stało się. Wklejam z sieci: „. Po popisie premier Józef Cyrankiewicz zaprosił Franka na trybunę i podpisał zgodę na latanie. Chłopak został najmłodszym pilotem świata. Jako 12-latek pilotował szybowce zarówno w lotach ze startu z lin gumowych, za wyciągarką, jak i za holem samolotowym.

 Pan Kawa sprawił m.in., że przypominam sobie inne, dawne szybownicze historie. Także spoza „Lilienthala". Np. pani Wanda Szemplińska. Chyba tylko przez jakieś biurokratyczne niedopatrzenie nie zgłoszono tej kandydatury. W 1954 r., jako pierwsza kobieta w Polsce, a druga na świecie, zdobyła najwyższe odznaczenie szybowcowe: Złotą Odznakę z Trzema Diamentami. Seryjnie biła rekordy globu. Na koncie zapisano jeszcze coś nadzwyczajnego. Pilotowała szybowiec z pasażerem - premierem Indii, Nehru... Gdzie były ówczesne „BOR-y"...? Poza lataniem oraz pracą naukową, jeszcze pióro! Powieść o czasach wojennych musiała być bardzo ciekawa, jeśli dziś trudno ją dopaść w internetowej ofercie... A Jerzy Wojnar- popularny Czarek" - mistrz szybowca i mistrz sanek. W pierwszej specjalności - na poziomie podium mistrzostw świata; w drugiej - olimpijczyk...

 Bo to jednak jest tak, że ludzie sportów lotniczych byli, są i będą jakoś wyjątkowi. W sporcie, i poza nim także. Chyba jeszcze do tematu wrócę- żeby sportowcom „samolotowym" też cześć należną oddać...