Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Echa Wydarzeń

sobota, 29 września 2007 21:49
Będzie brąz, czy- nie będzie? Stało się- co się stać nie mogło, a jednak się stało! Wspaniałe polskie siatkarki nie wygrały meczu o finał mistrzostw Europy. Przegrały gładko, a stawały w roli zdecydowanych faworytek. Przecież w pierwszej fazie Polki pokonały Serbki 3:0, czyli losy rewanżu wydawały się przesądzone przed pierwszym gwizdkiem, Teoretycznie, wyłącznie teoretycznie. Nie pisałem o tym w blogu wcześniej, zabobonnie- żeby nie zapeszyć, że … boję się meczu, który specom wydawał się łatwy. Bo jeszcze na świeżo miałem w pamięci katowicki Puchar Świata, w którym nasi siatkarze najpierw gładko- też 3:0 – pokonali Amerykanów, by łatwo przegrać rewanż, gdy stawka była większa… Nie przypominałem też pucharowego( Puchar Zdobywców Pucharów) meczu piłkarzy sławnego wówczas Górnika w Atenach, gdy Polacy prowadząc z Olimpiakosem Pireus 2:0 i mając przewagę na 5:0, zaczęli być nadto pewni zwycięstwa. I skończyło się na 2:2. I to szczęśliwie. W  loży prasowej bliscy byliśmy zawału,,,Kto pamięta historię sportu – ten dmuchając na zimne nie jest defensywnym pesymistą. Po prostu wie, że realizm nakazuje ostrożność.

Przemiła nasza reprezentacja siatkarek ( przemiłą zostanie!) boleśnie zetknęła się z faktami, w kilku wymiarach.Po pierwsze- na naszych paniach została tym razem udowodniona prawda, że na szczytach sportu siły są tak wyrównane, iż aktualne dziś- jutro może przestać być świeże, by pojutrze… No tak, ale owo pojutrze to teraz dopiero pekińskie Igrzyska 2008. Ale o tę szansę trzeba będzie dopiero powalczyć.

Po drugie- jest w grach i turniejowych rozgrywkach taka, trudna do opisania reguła, że każda drużyna ma jeden start słabszy. Problem, z kim się wtedy gra, Tu przyszło grać przeciw drużynie, która świetnie odczytała przyczyny wcześniejszej, bolesnej porażki, i była w stanie wznieść się na szczyt. Kryzys zbiegł się z eksplozją!

Po trzecie- często seria zwycięstw zawiera też w podtekście i podświadomości drużyny groźbę. Że może się zdarzyć zachwianie proporcji pewności siebie i pokory wobec rywala. A wtedy – dużo trudniej się wygrywa i odpiera atak, zaś łatwiej przegrywa.

Będzie wielu mądrych po porażce. Przynajmniej tylu, ilu było wcześniej pewnych kolejnego, trzeciego złotego triumfu. Zawsze się łatwiej komentuje niż walczy ma boisku i wygrywa. Ale cóż to za sport bez niespodzianek? Oczywiście, lepiej, jeśli są radosne. Ale przecież świat się nie kończy, będą szanse rewanżu. A drużynę wciąż mamy znamienitą! Nawet, gdyby miało się zdarzyć, że w tych mistrzostwach Europy… Odpukuję w niemalowane. Może przegrane marzenie o złocie „chociaż” brązem zaświeci. Będą brązowe "Złotka"...?

komentarze (8) | dodaj komentarz

Echa Wydarzeń

piątek, 28 września 2007 14:08

Od 6 rano panowie ocieplają dom. Spać się nie da, za to jest okazja dla uszu. Jakże mało trzeba słów, by się porozumieć! Q… - we wszystkich odcieniach. Dla wyrażenia zadowolenia z pasującej płyty. Dla pokazania  złości, gdy nie pasuje – o q…! W tle -q… z „mamusią”, gdy mowa o kimś- nie wiem, o szefie, nadzorcy, prezesie, czy mieszkańcu, który okna na czas nie zamknął. Jest jeszcze coś na „P”, też uniwersalne, i kilka fachowych rzeczowników. I wystarczy, by się dogadać oraz pogadać. „Podaj mi q…. ten p…………y młotek, bo płyta q….., nie pasuje, p……..a” – i już wszyscy wiedzą, o co chodzi i jak się sprawy mają. I na co nam to bogactwo języka, jeśli używany bywa tak „oszczędnie!?”. Klasa polityczno-biznesowa w rozmowach między sobą, uczniowie, gdy podpalają pod śmietnikiem na dużej przerwie. Gdzie ślad Kochanowskiego, Mickiewicza ze Słowackim, Wańkowicza z Kapuścińskim? Że tylko kilku z wielu Mistrzów przypomnę.

„ W branży” mawiano nawet, że operowanie 350 słowami wystarczy, by się załapać na sprawozdawcę telewizyjno-sportowego. W radiu bywało trudniej, bo jakieś egzaminy, karty mikrofonową. W  TV wystarczał angaż. No i dobrze było potem  włączyć jeszcze parę modnie, bo z obca brzmiących słów. Jakiś – będzie fonetycznie- laki luser, zamiast szczęśliwca( łatwiej był przeżył żargonowego farciarza ; "być na topie", lub "trendy", albo- "passe"… i już fajnie. Potem spokojnie można było piłkę „podawać do boku”. Tylko dyletant językowy pytał, jakie ten Bok, czyli piłkarz, który ma właśnie być adresatem podania, nosi imię. Pisałem już o tym, I będę pisał, bo to walenie łbem o ścianę. Przecież w TVP blogów nie czytają, bo i po co?Nawet, jeśli sami piszą, to tylko pro forma, żeby było w ich stylu...

Słucham, więc panów „od styropianu”, jestem zwierzęciem telewizyjnym, atakują moje uszy wypowiedzi wykształconych polityków i tych, którzy polityków udają. Słucham i myślę sobie, że mimo powszechności edukacji zwiększają się nam luki intelektualne. A ma być większa rzesza prawdziwie wykształconych! Myślę, że lekcje polskiego muszą być często olewane ( wiem- żargon, ale zrozumiały), a w ogóle urok języka, programowo przegrywa z innymi urokami współczesności. I że coraz mniej osób przejmuje się tym, jak artykułuje swoje myśli, uważając, iż ważne, KTO i CO mówi…JAK – jest trzeciorzędne.Zwłaszcza, gdy mówi WAŻNY.Lub- mający się za takiego...

 Na szczęście wieczorkiem mogę sobie zajrzeć do blogowni. Arcymistrzyni Werka uraczy refleksją na miarę literatury. Johana pokaże jak bycie „trendy”  i świadome dopasowanie języka do „młodzieżowego” wcale nie oznacza gwałtu na nim- bo z miejsca widać, o co w TYM chodzi. Balbina, Lunatarius, Netoperkova, Jagienka, BKM, Maminka, miłe Panie mieszkające teraz w Stanach, więc z ograniczoną szansą kontaktu z bieżącym językiem ojczystym, a śladu bariery nie ma, i wielu oraz wiele innych. Ludzie różnych pewnie profesji i pasji dają i mnie dowód, że jednak język mamy piękny oraz bogaty. A że wkrótce znów będzie- „do boku” oraz” q…” , mniej jakoś zaboli po blogowych słodyczach. NO I- CZEKAM NA SIATKARKI! W ich rękach nasz dobry nastrój!

komentarze (6) | dodaj komentarz

Echa Wydarzeń

czwartek, 27 września 2007 10:05

Mieszanka firmowa. Rozumiem panie i panów, gdy zachwycają się damskim graniem w siatkówkę. Panie- bo zawsze to miło popatrzeć na sylwetki-wzorce Nawet westchnąć i pozazdrościć; albo rzec głośno: a jam też przecież taka! Panów rozumiem, bo oni w ogóle lubią patrzeć na ładne i zgrabne, młode panie. Matka- natura tak NAS skonstruowała. A jak miło oglądać, gdy siatkarki są NASZE i grają, tak, jak rodaczki w mistrzostwach Europy…

Mnie w tym wszystkim podobają się jeszcze dwie cechy.

Pierwsza- to uśmiech oraz wybuchy radości po udanej akcji. To sygnalizuje świeżość, mistrzostwo – nie wyrobnictwo, skłonność do okazywania radości oraz jej przeżywania.

Druga to uroda i gracja Pan Siatkarek. Nie tylko dlatego urzeka mnie to bom facet. Także jako dowód w pewnej sprawie. Otóż w tej, że wielu głosiło, że do sportu wyczynowego garnie się najchętniej ta część płci nadobnej, która czuje, iż ma mniejsze od urodziwych rówieśniczej szanse w życiu. Bzdura! W sporcie, jak w innych dziedzinach mieszczą się wszyscy- tacy, śmacy, i jeszcze inni. A jeśli już mówić o przewadze- to są w niej ładne, zgrabne, wdzięczne. Jak kiedyś nasze „misski” – w lekkiej atletyce ŚP Barbara Lerczakówna, czy gimnastyczka artystyczna Folga, albo rekordzistka świata w strzelaniu- Lalka Zakrzewska-Rolińska; jak teraz- panna Otylia, czy między innymi właśnie siatkarki. Że wymienię tylko reprezentantki reprezentantek. I taki oto jest męski punkt widzenia! Rzekłem! I w tym przekonaniu zostanę.

A jeśli już jestem przy mistrzostwach, to błagam sprawozdawców TV: Panowie i Panie, nie bijcie rekordów żargonu. Przy was nawet redaktor Darek „Do Boku” wydaje się klasycznym stylistą! Zarzucacie nas takimi powiedzeniami i niby-analizami, że głowa mała. Ja wierzę w waszą fachowość, ale siatkówkę oglądam nie jak wykład na AWF, lecz jako pokaz piękna sportu i ludzi…

To się nazywa komercja! A może- to też wyraz zarozumiałości? Wyczytałem, że bilety na mecz piłkarzy z Kazachstanem wycenił PZPN na 50-400 złotych. Z tym, ze pod dachem, to już 250-400, może nie będzie padać…Ile to euro, ile dolarów? Za co? Teza, że piłka to największy w świecie i najbardziej demokratyczny teatr do kosza, za sprawą PZPN ? Eliminacje mistrzostw Europy- fakt, ale … przeciwnik 120 na dzisiejszej światowej liście, więc – może nie przesadzajmy, oferta nie jest aż tak atrakcyjna. A jeśli będzie nuda- to PZPN zwróci forsę?

Przeczytałem o pogrzebie prof.. Jerzego Kuberskiego. Postać barwna, osoba zasłużona, kariera godna ( i są takie, znalazłem w sieci) opisów zgoła sensacyjnych. W mojej pamięci- bardzo aktywny działacz sportowy, jedna ze złotych postaci w historii AZS. No i jako minister „od edukacji”, jako jeden z nielicznych na tym stanowisku bardzo sport szkolny forsujący. Pamiętam, iż marzyła mu się sytuacja: zapis „umie pływać” ( ma kartę pływacką, jeszcze lepiej „żółty czepek”) na każdym świadectwie maturalnym… Marzenie w wymiarze potrzeb społecznych wciąż aktualne, prawda?

komentarze (5) | dodaj komentarz

Echa Wydarzeń

poniedziałek, 24 września 2007 11:44
Lubimy być… megalomanami!? Gdy towarzyszę piłce nożnej tradycyjnie zadziwiam się, iż co dobre widzimy wszyscy, co średnie- widzi co trzeci, a co złe- co setny. W ostatnim dziale świeży-nieświeży dowód. W formie pytania: Dlaczego, jeśli w kwestiach korupcyjnych tyle krzyku i zatrzymań, po dziś nie słychać, by „coś” doczekało się, nawet w pojedynkę, wyroku sądowego? Ba, choćby stanęło na wokandzie!? A megalomania? Ano, choćby w zbiorowym zachwycie, iż w klasyfikacji FIFA, która zmienia się ogromnie często, nasza piłka jest na 16 miejscu w świecie, a nigdy podobno tak wysoko nie była. A że puchary wykazują i po raz n-ty potwierdzają naszą futbolową słabość w dniu powszednim tego sportu- po co gadać i myśleć o tym, jeśli można o tamtymMegalomania na sprawą boksu. Andrzej Gołota znów będzie walczył o mistrzostwo świata. Nie dlatego, że wywalczył takie prawo w ringu, lecz… ogłosił TO Don King, wiecznie rozczochrane guru światowego boksu zawodowego Po serii bolesnych porażek naszego boksera i jednym zwycięstwie- „ po powrocie”- nad średniej klasy rywalem. Słowa zamiast eliminacji! Bo prawdziwy mistrz pauzuje- za przyczyną kontuzji. Ten, kto miał starać się mistrzowi pas odebrać, ma chwilowo wolne, więc… nasz Pan Andrzej. Zgoda, niech boksuje, tylko, dlaczego dajemy się nabierać na okrzyk, że to znów o mistrzostwo świata? Megalomania, przyjmowanie pół, ćwierćprawd za prawdę kompletną…

Panie siatkarki grają dalej. Medal im się marzy, śni, ale najważniejsze, że jest w zasięgu możliwości. W słowach są szczere, i mówią, że to jeszcze „nie ich siatkówka”, na boisku jednak zabierają rywalkom szansę.  Tak trzymać!

Post Scriptum. Na koniec komentarz do kilku komentarzy. Zdarza się, iż mili i wdzięczni Komentatorzy ( w przewadze Panie, podczas gdy podobno większość kibiców to panowie), piszą, że chętnie by głos bardziej szczegółowo zabrali, lecz wiedza o sporcie nie jest ich najmocniejszą stroną. Uspokajam: moją też nie jest, ale jakoś tyle lat udaję… Poza tym sport jest takim obrazem, który się odbiera nie tylko z towarzyszeniem analizy wykonania, czy zjawisk towarzyszących, czasem jest po prostu obrazem, spektaklem. Takim, który urzeka, podoba się, albo –nie. Bez zobowiązań do fachowego rozkładania na szczegóły… 

komentarze (10) | dodaj komentarz

Echa Wydarzeń

piątek, 21 września 2007 12:31

Uskrzydlający milion? Siatkarki zaczęły mistrzostwa Europy. Gdy te słowa dotrą do Komentatorów, już może być po pierwszym meczu. Mam nadzieję, że zwycięskim… Nasze urocze panie grają w obronie prymatu, grają o prawo startu olimpijskiego i… grają o milion złotych do podziału. Tak ogłosiły media, informując, ze PZPS taką sumę jako premię wyznaczył. I że siatkarze też mogli takową dostać, ale- wiadomo- boleśnie niedawną szansę przegrali. Gdzieś w komentarzach czytam pytanie, czy jeśli znajdują się w związku takie pieniądze na dodatkowe premie, ( bo „urzędowe” też przecież będą), to czy przygotowania do takich imprez muszą być za „budżetowe”. Czyli z wpłat podatników? Nie komentuję- ani reguły, ani przypadku; po prostu odnotowuję, że i takie głosy się pojawiają…

Stawka jest wielka, szansa ogromna, sytuacja wcale nie tak łatwa, jak się optymistom wydaje.

Po pierwsze- dlatego, ze mistrzostwa panów przypomniały, iż podział na faworytów i outsiderów jest wielce umowny. Wygrał teoretyczny outsider – Hiszpanie.

Po drugie- ponieważ bolesna porażka drużyny męskiej ( 11 miejsce w ME) musi potęgować nastrój niepewności. Czy się chce, czy nie chce, czy się jest bardzo odporny na nastroje, czy mniej- trudno by „tamto” nie przekazało śladu. Z tym, że oczekuję, iż „śladem” będzie … wzmożenie waleczności, a zapowiedź przedturniejowa, iż „walczyć trzeba o zwycięstwo w każdym secie” ma oparcie w mocnym przekonaniu. Ja w Panie wierzę, mimo że i ta reprezentacja miewała chwile słabości…I wiem, że nie „milion do podziału” siatkarki głównie motywuje… 

 

Czesława Langa zawsze lubiłem. Jako kolarza, i jako działacza sportowego. Jako kolarza, nie tylko za to, że jeździł bardzo szybko. Także za waleczność w zmaganiach z sobą. Pamiętam Wyścig Pokoju, gdy w pewnej chwili usłyszeliśmy potworny krzyk, Przebił się przez warkot silników i pokrzykiwania. Z boku szosy leżał kolarz i przeraźliwie krzyczał z bólu. To Czesław Lang, skutkiem kraksy- wybity obojczyk, Po nastawieniu było lepiej, ale bolało dalej i kuracja była długa. I tenże Lang dalej jeździł odważnie- po medal olimpijski; przecierał zawodowe szlaki. Jako nowoczesny działacz zrobił z Tour de Pologne imprezę prawdziwie międzynarodową. I biznes- ale to już jego sprawa. Wielkie uznanie na upór i pomysłowość. To zaś, że tym razem tylko czwórka rodaków ukończyła wyścig wokół swego kraju, a najlepszy zamykał trzecią dziesiątkę- to oczywiście też zmartwienie Langa, ale chyba bardziej PZKol. Na czele z prezesem Wojciechem Walkiewiczem, który kiedyś miał miejsce w aureoli sukcesów sportowych, zaś na prezesurze raczej kolekcjonuje zaszczyty…

komentarze (8) | dodaj komentarz

 123  »

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 14 marca 2010

Licznik odwiedzin: 156848

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

jako dziennikarz ( sportowy)- przez "ładnych parę lat"- nie widzę powodu do zachowania dzisiejszej refleksji dla siebie. "Echa wydarzeń" - to kontynuacja felietonu dawniej prowadzonego.

Galerie

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 12.03.2010 11:50:57
  • autor: grzegorz-laskowski-59120605437
  • treść: Grzeh tu był i wiado...