Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


"Owertajm:...

niedziela, 20 grudnia 2009 23:06

ECHA WYDARZEŃ: O zgromadzeniu PZPN-owskim ( jubileusz 90-lecia plus medialne nadzieje, że prezesowanie Grzegorza Laty stanie się przeszłością) za dużo nie warto pisać. Barnaba nie należy do zaskoczonych, że skończyło się na gadaniu. „Strony" sobie nasobaczyły, słów ostrych nie brakowało, ale jest, jak było. TAM nie ma kodeksu na miarę starego Boziewicza, żeby za obrazami mogły iść czyny. Także- rękoczyny. Gdy czytałem relacje- czułem się, jak podczas ostatniego zebrania w mojej spółdzielni mieszkaniowej... Jak na wstępie problemem większym od analizy prawnej statusu zgromadzenia, był wniosek o uchwałę, że nie wolno nagrywać, ani filmować. Po pewnym czasie kuluary dwakroć wizytowały patrole policyjne. Spotkanie działaczy też pewnie miało ochronę, ale pewnie mróz zrobił swoje i osłabił „organizacyjnie" planowane „ ze strony ulicy" formy nacisku. Czyli- nic się nie zmieniło. Pozostaje mieć nadzieje na zmiany boiskowe. W dobrym- oczywiście-kierunku porządnie kopiące wreszcie piłkę. Nie po autach, ani jak w treningowej grze „dziadem" zwanej...

 Panna Justyna znów wygrywa i uśmiechem uroczym do przyozdabia. Pan Małysz i spółka ( to drugie ważna, bo w pojedynkę nudno i monotonnie oraz mniej obiecująco) daje sobie radę na skoczniach. Zadowolenia plecie się z narzekaniem na los, na sędziów i trochę na siebie, ale jak na początek sezonu źle nie jest. Zwłaszcza, że prezes powiedział, iż cieplejsze odzienie narzekającym na chłód podesłał. Źle, że późno- a pan Tajner tak wielu znów asów w talii nie ma, by o kimś i o czymś nie pomyśleć, ale lepiej późno, niż za późno. A na szczęście słychać, że ( Barnaba odpukuje) wszyscy zdrowi. Było nie było przecież- sezon olimpijski. A media niech pilnują, ale nie zniechęcając do alarmów proponuję też ostrożność w rozdmuchiwaniu konfliktów. Wielcy sportowcy bywają też nadwrażliwi, a dobry nastrój i koleżeństwo w ekipie to też paręnaście procent sukcesu. Prawda grywa też w drugą stronę, zły nastrój bywa, że źle procentuje...

 Obejrzałem w telewizji mecz hokejowy Rosja- Czechy. Boże, jak oni wciąż pięknie grają! Kilkanaście tysięcy zadowolonych widzów, jak u nas na siatkarskich świętach. Impet, tempo, agresja, technika... I sędziowie w tle, a nie przed sportem. Turniej, i trzeba było określić zwycięzcę. A tu po dwóch tercjach- remis. I w trzeciej ważyły się losy do końca. Krążek latał, jak szalony, bandy skrzypiały. I... jedno tylko wykluczenie, tak czysta gra. Taki hokej urzeka i nie dziwię się, że jest w świecie wielkim interesem finansowym. Czas regulaminowy rozstrzygnięcia nie dał. Więc- dogrywka. Czterech na czterech, 5 minut grania. Akt zwany „czysto po rosyjsku"  - „owertajmem"... Bez gola. Więc karne. Uśmiech dla Rosjan... Nie wiem, jak jest dalej w turnieju, ale wiem, że chciałbym, by rodzimy hokej znalazł się kiedyś na podobnej drodze. Ile to już lat tak wzdycham...?

komentarze (5) | dodaj komentarz

Spokojny, jak...Barnaba

piątek, 18 grudnia 2009 16:28

ECHA WYDARZEŃ: Randdal mi zazdrości spokoju! On mnie nie zna, a ja siebie znam. To ja jemu mogę zazdrościć impetu, bo opisywaniem daje tego przykłady, ale mój spokój!? Nie znajduję tego wśród swych licznych wad... Łatwo mnie krew zalewa. Czasem za łatwo, wiem. Gdy np. czytam w jakimś blogu coś, co mi się wydaje bzdurą albo razi przewagą megalomanii i udawania - już się denerwuję. I potem sam siebie pytam- po co, dlaczego? Przecież każdy może pisać, co chce i jak chce... Nie mam obowiązku czytać i udawać życzliwe komentowanie; podobnie jak inni nie maja obowiązku czytać moich wpisów. Ale zanim się zastosuję do własnych uprawnień, też się czasem jeszcze podenerwuję. Mea culpa... Może się kiedyś poprawię.

 W sporcie spokoju jakoś ostatnio często nie zaznaję. Smuda- PZPN; PZPN- Smuda. Na szczęście, po publicznych dysputach już wiadomo- za ile, na jak długo. Nie wiadomo, co z tego wyniknie, ale... któż w ogóle może dać precyzyjną prognozę rozwoju stanu spraw w naszej piłce? Pewne tylko, że wszystko będzie za duże pieniądze, ale jak się do tego będą miały wydarzenia? Jestem wśród czekających, ale nie w spokoju, proszę Randdala. Nie da się... Pogodę łatwiej przewidzieć... A Lato-tak, czy Lato -nie; Boniek w tę stronę, czy tamtą- to mnie już nie podnieca. Podniecać mogli, gdy grali i gole strzelali; na różne samobóje przyszedł czas później...

- Nie denerwuje mnie, że nasz świetny, olimpijsko-medalowy ( w tym złoty) gimnastyk, pan Blanik zapowiada rozbrat z karierą zawodniczą. Niech się denerwują ci, którzy pchają go do kolejnych igrzysk; mając nadzieję, że sami się znajdą w bliskim tle kolejnego sukcesu. A, jeśli zamiast kontynuacji passy wygrywania zjawi się porażka- namawiacze nic nie ryzykują... Najwyżej w tle przesuną się do tyłu... Mistrz wie najlepiej- ile może, kiedy jego czas mija. Trzeba uznać, raz jeszcze podziękować, i pomóc znaleźć nowe miejsce w sporcie...

 - Denerwuje mnie za to, że taki „Przegląd Sportowy" uczestniczy w pogłębianiu rys np. w światku narciarskim. Kij w mrowisko, czy kij w szprychy- jako że sezon mamy olimpijski? A tu łamy służą temu, by nadzieja na medalowe bieganie- panna Kowalczyk wszystkim poskarżyła się na jakość wyposażenia, zaś pan Małysz tez publicznie odpowiadał, iż koleżanka narzeka bez sensu, bo on nosi to samo i nie marznie. I znów panna Justyna- dalej na łamach, do całej więc ojczyzny- że pan Adam bzdurzy, a to dlatego, iż ma prywatny kontrakt z firmą „ubierającą"... No i już- coraz lepszy nastrój wróżba świetnego zgrania w ekipie, w której wciąż atuty będzie się na palcach jednej ręki liczyło... Po co aż tak, na co i dlaczego dał się napuścić pan Adam na publiczną obronę PZN i producenta? I jak tu- proszę nie tylko Randdala- Barnaba ma spokój zachować, gdy tuzy tak się kłócą?

- Lubię czytać biografie. Ostatnio przelatuję taką pióra Rogera Moore'a. Już znalazłem wspólna nitkę. Nie w aktorstwie, aż taki zarozumiały to ja nie jestem. We wspomnieniu połączenia ukochania lodów z niezbędnością pozbycia się tzw. trzeciego migdałka. I Moore'a i Barnabę przekonano obietnicą, że po operacji będzie żywiony lodami. Obaj uwierzyliśmy, ale... Moore wspomina, ze właściwie skończyło się na obietnicy, a Barnaba... Tak długo karmili go chudziutkimi lodami, że zgłodniał o zamarzył o kawałku suchego chleba. Skończyło się na podkradzeniu zsiadłego mleka, i na czymś w rodzaju krwotoku... Ale ze sławnym" Świętym" i „Bondem" coś nas połączyło...

 

komentarze (9) | dodaj komentarz

Pływam i myślę, myślę i pływam...

środa, 16 grudnia 2009 14:48

ECHA WYDARZEŃ: Będzie trawestacja starego jak świat dowcipu: - Co robicie, gazdo? - Siedzę i myślę sobie... - A, gdy nie macie, o czym myśleć? - To tylko siedzę... Pływam więc, i myślę- czym by tu zablogować. A jeśli nie wymyślę? To przynajmniej popływam... Będą drobiazgi- od Sasa do lasa..

- Polityk Jan R. kwalifikuje mi się do sportu wyłącznie przez pojęcie „rekord". Swoim zachowaniem z kwestii znanej awantury samolotowej i jej następstw podniósł poprzeczkę rekordu absurdu ogromnie wysoko. Ostatnio nikt mnie aż tak nie zawstydził, jak owa osoba mistrza z Krakowa. Pomyśleć- był u władzy tak wysoko, że kręcił rządem, a rząd- nami; ba, nie był daleko od osobistego premierowania; w parlamencie tak pryncypialny, że nie przepuścił nikomu, kto się nawinął; jako średnio wykwalifikowany, ale drogi i praktykujący publicysta nauczał mnie i pouczał, jak żyć porządnie... A tu za 3 tysiące euro zasady publicznie wsadza do kosza... Jeśli kłopot materialny- dołożę dychę do składki, byleśmy mieli ten temat i wyczyn z głowy. Pod warunkiem- główny aktor zostaje poza centrum zainteresowania!

 Gdyby tak Barnaba oświadczył, że w ramach protestu nie zapłaci mandatu wystawionego przez policję, a poświadczonego przez sąd grodzki... Głupio mi. Także za media, które z banalnego detalu robią sprawę publiczną. I głupio mi za prawników, którzy przymuszeni pytaniami zaczynają dzielić włos na czworo. Oj, mamy czas łatwego gubienia miarki służącej do oceny ludzi i spraw...

- Dążę tym tropem. Robienia sensacji ze wszystkiego i za każdą cenę. Świetny bramkarz niemiecki, Lehmann w czasie meczu uznał, ze musi się wysiusiać.  Podziębiony, po jakim lekarstwie, za dużo wody wypił przed meczem, zapalenie pęcherza? Mało ważne. Nikt z nas nie miał takiej sytuacji, Choćby w kinie? Lehmann wyczekał, aż akcje będą daleko od bramki, wyskoczył za reklamy, ukrył się jak mógł i zrobił, co należy? Wrócił do bramki. Koniec? Początek!  Kamery wszystko zarejestrowały, a potem intymna sytuacje lata po Internecie. I nie wiem, jak Lehmann bronił w tym meczu, ale wiem, że... siusiał. Pewnie zostanę uznany za mamuta, ale powiem, że dla mnie to już obrazki zza granicy przyzwoitości. Jak codzienne wieści-ploteczki z portali o tym, która z kim - tak, a która- już nie; która sobie coś powiększyła, a który coś zmniejszył. Jestem ciekawski, ale gdy plota staje się publiczną, zaczyna mi to brzydko pachnieć. Wiem- o gustach się nie dyskutuje. Ale o swoich mogę mówić...

- Jest logo EURO 2012. Taki znaczek firmowy. Lepiej, jeśli ładny, ale nawet brzydszy nie stanowi o jakości imprezy. Mnie się średnio podoba- bo za dużo „cepelii", tyle szczegółów, ze do grafiki trzeba dodać tłumacza- niech mówi, co mistrz miał na myśli... Wiem, że „tego" się nie zapamięta- jak się pamięta wizerunek trzech kół rowerowych z wpisanymi herbami stolic dyskretnie wpisanymi- Wyścig Pokoju; jamniczka ( bodaj Valdi) z igrzysk monachijskich, miszkę - z moskiewskich, przemiłego bobra z Montrealu, pacynkę Cobi z igrzysk w Barcelonie itd. W pamięć zapada, co wiąże się z jakimś symbolem, ale też jest komunikatywne przez prostotę. Za dużo- niezdrowo... Ale to detal, nie ma o co kruszyć kopii. Jeśli o coś trzeba- to raczej o wnioski z tego, że ....

 Cytuję komunikat: - Polacy spadli z 56. na 58. pozycję w najnowszym notowaniu rankingu drużyn narodowych Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) . Na czele klasyfikacji rok zakończą Hiszpanie, którzy wyprzedzają Brazylijczyków i Holendrów.

58. lokata Biało-Czerwonych jest najniższą od marca 1998 roku, kiedy byli sklasyfikowani na najgorszej w historii 61. pozycji. Miesiąc później awansowali na 55. i do ostatnich miesięcy 2009 roku nie spadli w te okolice.
 Najwyższe miejsce - 16. - polska reprezentacja zajmowała we wrześniu 2007 roku.
Wyżej od Polski sklasyfikowane są m.in. reprezentacje: Burkina Faso, Gabonu, Łotwy. W rankingu sąsiadujemy z Kanadą i Beninem.

 I to by było na dziś wszystko.

komentarze (5) | dodaj komentarz

Pudzian

poniedziałek, 14 grudnia 2009 12:31

ECHA WYDARZEŃ: Randdal się dopomina o Pudziana, więc muszę... Oglądałem. Jak piekielnie silny pan Pudzianowski powalił rywala w sekundy. Wszyscy spodziewali się, że w ruch szybko poszły pięści, a tu zagrały- kopnięciami -nogi. O sile pewnie słonia. Przepraszam za porównanie; nic w nim złego, raczej dowód uznania. Zresztą te nogi także we wdzięcznym tańczeniu noszą; na poziomie konkursowym... Łatwo pokonany rywal mistrza sprawdzianów siłowych, więcej mówił niż potem mógł. PR, marketing... Że znany bokser? Przepraszam, nie miałem przyjemności widzieć w wielkich walkach. Jurek Kulej, jako recenzent i jakiś współopiekun to arcymistrz ringu, ale ów „El Testosteron", jak wrzeszczeli prezenterzy...? Że niby hormonem męskości nadziany ponad poziomy. Ile- jak by zapytali medycy- endogennego, ile testosteronu egzogennego; czy proporcje właściwe dla normalności, czy trzeba karać za doping...?

 Co mi się podobało? To, że pokazano mistrzostwo promocyjno- marketingowe. Zapełnić Torwar to sztuka, zapełnić pierwsze jego rzędy znakomitościami- sztuka jeszcze większa. Nawet, jeśli uznam za sztukę ciut... sztuczną w ostatecznym rachunku. Wielkości inicjatorów i organizatorów to nie kwestionuje. Oni dają przykład, że jeśli się chce, to można... Nie będę się sprzeczał z tymi, którzy mówią, że da się wypromować...wszystko.

 Co mi się mniej podobało? Ano, że bójkę zaczęto zaliczać do sportu. Taką bliską - widziane z daleka i bez odpowiedniej wiedzy o regułach- pojmowaniu wiejskich wesel. Bez sztachet i kosy, ale reszta dozwolona. Wprawdzie redaktor radiowy Janisz piekielnie głośno podpowiadał, jaką to osobliwą akcję właśnie widzimy oraz głosił, ze świat cały jest teraz pod wrażeniem, ja jakoś osobliwości- poza kto kogo- nie widziałem. Może się wprawię, ale czy polubię?  

 Wstrzymuję się od zdecydowanych krytyk. Doświadczenie nauczyło ostrożności. Kiedyś damski boks uważano za wynaturzenie i cios godności płci pięknej zadany- teraz jest to sport olimpijski. Coca- colę pamiętam, jako jeden z dowodów rozkładu kapitalizmu, a... wszyscy marzyli, by się z nią poznać. A mnie, jako że w czasie wypraw sprawozdawczo-sportowych się z nią wcześnie zetknąłem, i głosiłem, że dla mnie jest ohydna ( zwłaszcza ciepła, jak wówczas w naszych knajpach klasy S podawano) - uznawano za heretyka. I co" Dziś, kto chce- pije, kto nie lubi- ma prawo, kto stosuje do pozbawiania śrub rdzy- niech mu będzie...

 Z sądami radykalnymi się, więc nie spieszę. Może to moje zastrzeżenia są bez sensu, a smak za mało nowoczesny? Poczekamy- zobaczymy. W każdym razie dziś wylansowano w opinii coś nowego, a właściwie kogoś nowego. Idola - Pudzianowskiego- ale w nowym jednak wydaniu. Andrzej Gołota w tej kategorii kibicowskich ocen stał się już „były". Teraz jest „Pudzian"... Nawiasem mówiąc, gdym oglądał te występy pomyślałem, że jeśli Gołota uprze się jeszcze zostać w sporcie, to ta odmiana byłaby dlań może lepsza niż boks klasyczny. I może kiedyś pojedynek z Pudzianem.... Na ręce, nogi... na wszystko... Na ponad 120 kg męskości... Ale czy takiej w pełnym tego określenia rozumieniu, czy kasą i reklamą podpompowanej?

komentarze (7) | dodaj komentarz

Cztery plus cztery

piątek, 11 grudnia 2009 18:30

ECHA WYDARZEŃ: Jest, jak miało być w chwili wyboru. W Polsce- Warszawa, Gdańsk, Poznań i Wrocław; na Ukrainie- Kijów, Donieck, Charków i Lwów. Mecz otwarcia - w Warszawie, finał w Kijowie. Tako rzecze UEFA w sprawie EURO 2012.

  Sądzę zresztą, że Platini i spółka od początku wiedzieli, że trzeba do takiego układu doprowadzić. Różne zaś wersje oraz połajanki i stawianie znaków zapytania były jedynie elementem gry oraz metodą dopingowania. To media, a nie UEFA-owcy uwierzyli, że u nas będzie więcej, a u sąsiadów mniej i finał obejrzy Warszawa. W sytuacji, gdy inicjatywa była wspólna, a zwycięstwo nad konkurencją miało ślad lekkiej może, ale przewagi futbolowego środowiska ukraińskiego, inne rozwiązanie nad planowane i teraz potwierdzone byłoby przegraną UEFA. A ta organizacja. Z Platinim na czele ( podobnie zresztą jak FIFA) nawykły jednak do sytuacji „ nasze na wierzchu". Federacje sportowe zawsze przecież w końcu górą....

  Barnaba był przekonany na sto prawie procent, że EURO raz przyznane, odbędzie się zgodnie z planem.Wg reguły cztery plus cztery. 

 Stadiony będą, nawet, jeśli przyjdzie sztucznie podganiać, a dla piłkarzy to najważniejsze. Hotele dla VIP- ów z kuchnią na takim poziomie też się znajdą. U nas są, sąsiedzi coś wykombinują. Średni kibic „przyjazdowy" da sobie radę. Nawet, jeśli czasem ponarzeka, to ważne by z góry bilet kupił. Ale pomieszka i poje też nie gorzej niż u siebie. Najwyżej w wyprawie przez naszą stolicę przyjdzie mu dzielić nasz los codzienny. Ale może też, autobusem specjalnym, jak VIP- na sygnale- łatwiej od nas przez korki przeskoczyć. A myśmy nawykli do trudności. Wystarczy jeden, drugi dostojny gość, jakaś demonstracyjka czy maratonik i już się hartujemy...

 Że zapowiedziane inwestycje towarzyszące nie powstaną na wymiar zapowiedzi- tego też się trzeba było spodziewać od początku. Łatwiej mówić, obiecywać niż zbudować. Zawsze było więcej wizjonerów niż skutecznych budowniczych. Niestety. Ale stadiony będą. Nawet ładne, bijące po oczach architekturą. Przydatne dla imprezy, pięknie do fotografii.

  Schody mogą się zacząć po święcie, gdy UEFA sobie pojedzie, a przyjdzie płacić rachunki powszednie. Pewnie nie wszędzie, ale np. w stolicy... Będziemy mieli na dwa duże zespoły piłkarskie i kilkanaście średnich- dwa wielkie stadiony. Legii i ten Narodowym zwany, który już został w projekcie ociosany z obiektów towarzyszących ( bo czas i pieniądze), że kiedyś zacząć możemy narzekać, że mamy nowy Stadion Dziesięciolecia, tylko strojniejszy i piękny na miarę architektury czasów. 

 Kto tam będzie ochoczo rozgrywał mecze, z szansą opłaty za wynajęcie od COS obiektu i możliwością zapełnienia trybun choćby w połowie? Legia ma swój obiekt. Polonia pewnie nie rozstanie się z Konwiktorską, choć podobno tam czasem straszy... Reprezentacja? Ile razy. Do tego trzeba się tym zaszczytem dzielić- i słusznie-z innymi ośrodkami EURO. I z tymi, które się na EURO nie załapały, ale marzyły o tym i też ostro budowały. Koncerty z powszechnym udziałem? Inne imprezy sportowe? Jakie- Wyścigu Pokoju nie ma ( bieżni zresztą też ma nie być), mecze i mityngi lekkoatletyczne odpadają. Dożynki wróciły do Spały, i chyba pod Jasną Górę, więc co? Jeśli będzie za co- przyjdzie dopiero czas dalszej budowy.  Na miarę obietnic i planu prawdziwego sportowego Centrum Narodowego. Z przeróżnymi zawodami, powszechną i wielobarwną rekreacją, piciem, jedzeniem, zabawą, itp. Będzie? Miało być, a jeśli słowo nie stanie się ciałem, zostać możemy przy wzdychaniu do tego, co podczas EURO i narzekaniu, że utrzymanie dużo kosztuje, zajmuje tyle hektarów, a sport tylko od przypadku do przypadku... Już to braliśmy z „Dziesięcioleciem", trzeba było łożyć na utrzymanie metodą największego jarmarku współczesnej Europy. Też niby EURO, ale odległe od sportu...

 Jestem nadal spokojny. Zrobimy to EURO, będzie nawet hucznie, na pewno sympatycznie, bo gościnnie.Będą podziękowania i komplementy- wróżę. Ale chciałbym mieć już teraz pewność, ze ministrowie, prezesi i włodarze już dobrze wiedzą i główkują, co potem. Co zostawią po sobie następcom, mieszkańcom i sportowi? Poza wspomnieniem o meczu otwarcia EURO?

 

 

komentarze (8) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 14 marca 2010

Licznik odwiedzin: 156848

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

jako dziennikarz ( sportowy)- przez "ładnych parę lat"- nie widzę powodu do zachowania dzisiejszej refleksji dla siebie. "Echa wydarzeń" - to kontynuacja felietonu dawniej prowadzonego.

Galerie

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 08.09.2009 19:51:24
  • autor: frezja00
  • treść: Witam Pana Barnabo::...